Stadionowa cena pokazówki, czyli dlaczego miasto nie potrafi zamówić LED-owych ekranów[KOMENTARZ]

Szymon Bujalski
13.10.2011 , aktualizacja: 13.10.2011 11:56
A A A
Władze Łodzi ponownie przedłużyły termin zakończenia przetargu na budowę stadionu miejskiego, bo ponownie musiały zmienić jego warunki. Czemu wcale mnie to nie dziwi?
30 czerwca prezydent Hanna Zdanowska ogłosiła przetarg na zaprojektowanie i budowę stadionu miejskiego wraz z małą halą. Marzenia łódzkich kibiców, którzy przez lata z zazdrością patrzyli na to, jak w innych miastach powstają piękne i nowoczesne obiekty, stały się wreszcie realne. - Dzisiaj jest ostatni dzień czerwca i mogę powiedzieć, że się udało - cieszyła się Zdanowska.

Słuchając tego zastanawiałem się, z czego najbardziej cieszy się pani prezydent. Czy z tego, że w Łodzi powstanie 16-tysięczny obiekt, czy że dotrzymała słowa, że ogłosi przetarg jeszcze w czerwcu. Dziś z przykrością muszę stwierdzić, że chodziło o to drugie. A od jakości ważniejsze było tempo.

Ostatniego dnia czerwca pani prezydent poinformowała, że przetarg powinien zakończyć się już w połowie sierpnia. Gdy dokumentacja została opublikowana, okazało się jednak, że termin składania ofert minie dopiero 30 września. 20 września władze miasta zmieniły warunki przetargu i przedłużyły termin o dwa tygodnie. Na tym jednak nie koniec, bo kilka dni temu... ogłoszono kolejne zmiany. A według ostatniej wersji firmy mogą składać oferty do 28 października. Czy na tym się skończy? Przypuszczam, że nie!

Dlaczego daty zmieniają się tak często?

Bo tak naprawdę 30 czerwca miasto nie wiedziało, czego chce. Najpierw zezwoliło firmom tak zaprojektować obiekty, by nowa hala mogła zostać wbudowana w bryłę stadionu. Później urzędnicy doszli do wniosku, że tak być nie może. Urząd miasta podał wstępnie, gdzie oba obiekty mają powstać. Dopiero później dokładnie sprecyzowało miejsce. Postanowiono także, że stadion będzie miał dach nad trzema-czwartymi trybun. Później miasto zażyczyło sobie, by zadaszyć cały obiekt. To nie są drobne i nic nieznaczące zmiany.

Urzędników częściowo rozgrzesza to, że działali pod presją czasu. Stworzenie sensownego i dopracowanego projektu w ekspresowym tempie było po prostu niemożliwe.

Dlaczego miasto nie potrafiło zamówić LED-owych ekranów?

Z pośpiechu brały się więc błędy. Oto przykład: Po wprowadzeniu pierwszych zmian w przetargu do magistratu wpłynęły kolejne pytania od zainteresowanych firm. "Zwracamy uwagę, że w załączniku zamawiający podał dokładne wymiary ekranu 11,52 m x 5,76 m. Ekran taki posiada format obrazu 2:1. Zamawiający jednocześnie wymaga formatu obrazu 16:9. Proszę o sprecyzowanie, czy wiążącym parametrem jest podany wymiar ekranu czy jego format?" - to treść jednego z nich. UMŁ nie postało więc nic innego, jak zmienić treść zamówienia i przedłużyć przetarg do 28 października. Wiadomo, ekspresowe tempo...

Dlaczego przyjdzie za to zapłacić?

Chaotyczne i nieprzemyślane działania mają konsekwencje. Wprowadzenie przez miasto zmian zezłościło firmę Porr, która zdążyła przygotować już wartą 200 tys. euro koncepcję architektoniczną. Warszawski potentat budowlany, odpowiedzialny m.in. za budową Sea Towers w Gdyni i hoteli andel's w Krakowie i Łodzi, dwa tygodnie temu złożył odwołanie w sprawie przetargu. "Nie istniały jakiekolwiek przeszkody, aby informacje objęte zmianą (...) zostały udostępnione już w momencie wszczęcia procedury przetargowej" - argumentował Porr, dodając: "W związku z powyższym można śmiało postawić zarzut, że (...) zmiana została dokonana z naruszeniem przepisów ustawy i jedynie według swobodnego uznania zamawiającego".

"Najgorszy z możliwych", "fikcyjny", "irracjonalny", "przypadkowy" - w taki sposób warszawska firma skrytykowała zaproponowane przez władze Łodzi plany budowy stadionu miejskiego.

Do tej listy dodałbym "nieprzemyślane", "ekspresowe" i "populistyczne". Pani prezydent Zdanowska, która za wszelką cenę chciała dotrzymać słowa, teraz musi liczyć się z tym, że będzie trzeba za to zapłacić. Dzisiaj Krajowa Izba Odwoławcza poda wyrok w sprawie odwołania Porr. Jeśli przyzna rację firmie, przetarg być może będzie trzeba przedłużyć, cofnąć wprowadzone w nim zmiany, a w najgorszym wypadku - nawet powtórzyć. A to odsunie budowę stadionu o kolejne miesiące.

Zobacz także
Ogłoszenia różne