50 przedsiębiorców czeka na zapłatę za prace przy A4

Bartosz Piłat
18.05.2012 , aktualizacja: 17.05.2012 21:50
A A A
Blokady budowy autostrady A4 na razie nie będzie. Blisko 50 przedsiębiorców, którzy czekają na zapłatę za wykonane prace przy autostradzie, liczy, że w poniedziałek dostanie gwarancję uregulowania rachunków. Pewne jest, że żaden nowy małopolski odcinek autostrady nie będzie gotowy przed Euro 2012
- Jeszcze jedna firma przy A4 padnie, to z nią pójdzie na dno cały sektor transportowy wokół Tarnowa. Poldim przestał płacić, ludzie rozpaczliwie chwytają się każdej pracy i nie sprawdzają, czy nowy zleceniodawca ma pieniądze - mówi pan Janusz, właściciel trzech ciężarówek. - A co mam robić?! Skarbówka chce, żebym odprowadził podatek, a ja jeszcze nie dostałem pieniędzy, od których go naliczają. Walczę o przetrwanie - irytuje się jego kolega Mirosław spod Bochni (ma dwie ciężarówki). - Figę zobaczymy, nie pieniądze! Poldim nas wystawił, a kiedyś byli naszymi kolegami - denerwuje się inny przedsiębiorca.

50 firm, 4,5 mln zł

Takich wypowiedzi można było w czwartek usłyszeć mnóstwo o siódmej rano przed siedzibą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie. Blisko 50 małych przedsiębiorców z sektora budowlanego zjechało się tam na spotkanie z szefostwem Dyrekcji. Każdy z nich wykonał jakieś zlecenia dla tarnowskiej firmy Poldim, która chce ogłosić upadłość. Poldim razem z Helit&Woerner, Strabagiem i IMB Podbeskidzie budował środkowy odcinek A4 między Niepołomicami a Tarnowem. Trzy tygodnie temu tarnowska firma postanowiła ogłosić upadłość, pozostawiając drobnych przewoźników i dostawców kruszywa bez pieniędzy za wykonaną pracę. Plac budowy po Poldimie przejęły pozostałe firmy.

Poszkodowani przedsiębiorcy pieniędzy nie dostawali od Poldimu co najmniej od stycznia. W sumie tarnowska firma zalega im z kwotą 4,5 mln zł. Liczyli, że usłyszą w GDDKiA, kiedy dostaną zapłatę. - Dla wielkich firm to małe pieniądze. Dla tych ludzi to kwestia przetrwania - mówił po czwartkowym spotkaniu Jacek Gryga, szef GDDKiA w Krakowie. - Głupio nam ich zostawić, więc szukamy jakiegoś rozwiązania, choć nie wiąże nas z nimi żadna umowa - tłumaczy. Przedsiębiorcy, którzy spotkali się wczoraj z szefostwem Generalnej Dyrekcji Dróg, nie są bowiem podwykonawcami Poldimu.

- Z tego powodu nie możemy zapłacić waszych rachunków za Poldim. Gwarancje bankowe Poldimu, które zajęliśmy, nie mogą do was trafić - usłyszeli w czwartek od prawnika GDDKiA przedsiębiorcy. To mocno ich zaniepokoiło. - Przecież macie pismo, że uznają długi wobec nas! - krzyczeli.

GDDKiA: - Poldim wycofał się z tego.

- A nie ma innej możliwości? Zmuście pozostałe firmy, żeby nam zapłaciły. Przecież dostają od was pieniądze - naciskali przedsiębiorcy.

- To już nowe faktury. Nie dostali pieniędzy zamiast Poldimu - tłumaczyła GDDKiA.

- To co? Znaczy, że przywieźliśmy kruszywo kupione za własne pieniądze, zapłaciliśmy za paliwo, droga się buduje, a my zostaniemy z niczym? Przecież te firmy za nasze pieniądze budują drogę! - irytowali się. Chwilę potem przedsiębiorcy zaczęli się zastanawiać, czy nie znaleźć sposobu na odebranie materiałów, które jeszcze nie zostały wykorzystane: - Nie zapłacone, to nasze!

Ostatecznie spotkanie zakończyło się ustaleniem, że GDDKiA wezwie na najbliższy poniedziałek przedstawicieli wszystkich czterech firm z konsorcjum budującego odcinek A4 między Brzeskiem a Wierzchosławicami. Na spotkaniu GDDKiA ma mediować między konsorcjum a wykonawcami Poldimu, by pozostałe trzy firmy przejęły zobowiązania tarnowskiej firmy. - Sąd nie przyjął pierwszego wniosku Poldimu o upadłość [błędy formalne - przyp. red.]. Gdy jednak do niej dojdzie, partnerom z konsorcjum łatwiej będzie dochodzić należności - oceniało szefostwo Dyrekcji Dróg. Zaleciło też przedsiębiorcom, by jak najszybciej postarali się o komornicze nakazy egzekucji długu. - Trzeba zrobić to szybko, póki Poldim nie upadł. Wtedy pieniądze, które mamy im jeszcze zapłacić, pójdą na wasze konta - tłumaczyli urzędnicy.

Przed Euro nie zdążymy

Dziś można być pewnym, że żaden nowy małopolski odcinek autostrady A4 nie będzie gotowy przed Euro 2012. Odcinek od węzła w Szarowie po Brzesko będzie oddany do użytku w październiku tego roku. Odcinek między Brzeskiem a Wierzchosławicami, najpierw zalany przez powódź, a potem pozostawiony przez pierwszą firmę i przejęty przez konsorcjum czterech innych przedsiębiorstw (w tym Poldim), ma być oddany pod koniec stycznia 2013 r. - jeśli nie przeszkodzi zima. Ostatni fragment - od Wierzchosławic po węzeł Krzyż na północ Tarnowa - powinien być już oddany w styczniu. Wykonawca - firma Dragados - deklaruje, że auta będzie można wpuścić na tę trasę na przełomie sierpnia i września tego roku. Dyrekcja chce za spóźnienie naliczyć kary (uznała jedynie 45 dni opóźnienia za niezależne od wykonawców), ale tę kwestię rozstrzygnie sąd, bo Dragados nie chce się zgodzić z tą oceną.

Zobacz więcej na temat:

Ogłoszenia różne


Wiadomości Lokalne