O 8 mln zł obcięli dotację. Bo drogowcy się pomylili

Lech Bojarski
31.10.2012 , aktualizacja: 30.10.2012 17:53
A A A
Ostatnie prace wykończeniowe na ul. Nowe Zawady (dziś Hlonda) w listopadzie 2010.

Ostatnie prace wykończeniowe na ul. Nowe Zawady (dziś Hlonda) w listopadzie 2010. (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G)

Ponad 8 mln zł unijnego dofinansowania uzyskanego na budowę ul. Hlonda stracił Poznań wskutek błędów popełnionych podczas przetargu na tę inwestycję. Informację ujawniła Najwyższa Izba Kontroli.
NIK przyjrzała się inwestycjom drogowym, na które polskie miasta otrzymały w ostatnich latach unijne dotacje. Skontrolowano 24 projekty realizowane w ośmiu miastach. - I większość z nich była dobrze przygotowana. Samorządy nie ustrzegły się jednak pewnych błędów - mówi Zbigniew Matwiej z wydziału prasowego NIK. - Zmieniano plany, korygowano różnego rodzaju inwestycje, a to doprowadzało albo do nieprzyznania pomocy unijnej, albo wręcz jej odebrania. Warszawa, Lublin i Poznań w wyniku różnych błędów straciły 25 mln zł - dodaje.

Błędy ZDM na etapie przetargu

W Poznaniu kontrolerzy NIK wzięli pod lupę przebudowę węzła Antoninek i ul. Bukowskiej oraz budowę drugiego odcinka ul. Nowe Zawady (dziś ul. Hlonda). Oceniali przy tym pracę Urzędu Miasta i Zarządu Dróg Miejskich. I choć ocena jest pozytywna, to NIK ma do pracy obu jednostek zastrzeżenia. W przypadku magistratu w raporcie pokontrolnym mówi się o uchybieniach, a w przypadku ZDM nawet o nieprawidłowościach. I to właśnie one miały doprowadzić do utraty przez miasto części dofinansowania przyznanego na budowę ul. Hlonda. Jak do tego doszło?

Na budowę nowego odcinka ul. Hlonda Zarząd Dróg Miejskich otrzymał ponad 30 mln zł unijnego dofinansowania. Każda inwestycja z dotacją sprawdzana jest przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych. W trakcie kontroli CUPT okazało się, że ZDM popełnił błędy na etapie przetargu. I za to umniejszono dofinansowanie przyznane na budowę ul. Hlonda - o 8,1 mln zł.

To nie było celowe działanie

- Kontrola uznała za błąd podanie w specyfikacji przetargowej nazwy jednego materiału. Przenieśliśmy po prostu zapisy używane wcześniej w innych przetargach, do których Urząd Zamówień Publicznych nie miał nigdy zastrzeżeń, ale CUPT to zakwestionował - tłumaczy Kazimierz Skałecki, wicedyrektor ZDM ds. inwestycji. - Niestety, wyszło to dopiero na etapie rozliczania inwestycji i nie mogliśmy się już odwoływać. 8 mln zł to oczywiście nie jest mała kwota i wielka szkoda, że ją straciliśmy - dodaje.

- Po kontroli CUPT przyjrzałem się tej sprawie i uznałem, że nie można mówić tu o jakimś celowym działaniu w ZDM, czy zaniedbaniu, które narażałoby miasto na szkodę - mówi Mirosław Kruszyński, wiceprezydent Poznania odpowiedzialny za komunikację. - Niestety, zdarza się, że pewne zapisy w przetargach inaczej traktowane są przez Urząd Zamówień Publicznych, a inaczej przez instytucje kontrolujące unijne dotacje. Zaleciłem jednak, by drogowcy przykładali więcej uwagi w tego typu inwestycjach, żeby w przyszłości do takich sytuacji już nie dochodziło - dodaje.

Wiadomości Lokalne