Coraz więcej wątpliwości wokół pawilonów pod Alejami

Jarosław Osowski
11.01.2013 , aktualizacja: 10.01.2013 20:26
A A A
Zagipsowane pawilony kupców, którzy nie chcą przystać na nowe warunki WPP

Zagipsowane pawilony kupców, którzy nie chcą przystać na nowe warunki WPP (Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta)

Rosną wątpliwości po oddaniu tuneli podziemnych przy Dworcu Centralnym prywatnej spółce bez przetargu. Do akcji wkracza posłanka PO Julia Pitera, która w rządzie Donalda Tuska tropiła korupcję
- Kupcy, którzy tam handlowali, zwrócili się do mnie o pomoc. Dwukrotnie prosiłam władze miasta o informacje, ostatnio 8 stycznia - mówi nam Julia Pitera, do niedawna pełnomocnik rządu ds. opracowania programu zwalczania nadużyć w instytucjach publicznych.

Interesuje ją spółka Warszawskie Przejścia Podziemne, która robi interesy z Zarządem Dróg Miejskich w bardzo ruchliwych, a więc atrakcyjnych punktach. Są to pasaże: * pod skrzyżowaniem Al. Jerozolimskich z al. Jana Pawła II, między Dworcem Centralnym a hotelem Marriott, * pod Al. Jerozolimskimi u zbiegu z ul. Emilii Plater, * pod ul. Waryńskiego przy rondzie Jazdy Polskiej. Spółka wystąpiła do ZDM o te właśnie miejsca, choć wcześniej przez 20 lat musiała też dbać o mniej uczęszczane przejścia, m.in. pod Wisłostradą i ul. Pułkową.

Posłankę zastanawia, że WPP nagle zmieniła status na spółkę komandytową. W interpelacji pyta też miejskich urzędników, na jakiej podstawie WPP podnajmują kupcom powierzchnie handlowe w "pasie drogi".

Absurd ustawowy

To określenie jest w tej sprawie kluczowe. ZDM używa go w stosunku do swoich przejść podziemnych, choć identyczne pasaże prowadzące do stacji metra czy podlegające PKP po drugiej stronie Dworca Centralnego już "pasem drogi" nie są.

Według rzecznika ZDM Adama Sobieraja w ratuszu odbyła się dyskusja, czy można wynająć bez przetargu cztery przejścia firmie WPP. Informuje, że wątpliwości rozwiała ekspertyza prawna, że to "pas drogi". Przekonuje, że zgodnie z przepisami przetargów na jego zajęcie ogłaszać nie można. To także przypadek np. wynajmowania chodnika pod handel kwiatami przed Wszystkich Świętych. Zdaniem stołecznych drogowców liczy się zasada "kto pierwszy, ten lepszy". W ten sposób w połowie 2012 r. na trzy kolejne lata przedłużono umowę z WPP.

- To rozwiązanie jest absurdalne, ale mamy głupią ustawę o drogach publicznych i takie właśnie przepisy dotyczące zajmowania "pasa drogowego" - mówi urzędnik z ratusza. Dodaje, że zgodnie z prawem należy stosować jednakowe stawki za wynajem kilku metrów kwadratowych chodnika w peryferyjnej Białołęce i przy tej samej klasie drogi w centrum. Opłaty nie mogą więc być wygórowane, bo wtedy okazałoby się, że w Białołęce nie opłaca się prowadzić żadnego kiosku.

To nie koniec absurdów, bo o decyzję na zajęcie "pasa drogi" kioskarze muszą występować co miesiąc. Inaczej nie byłoby ich stać, żeby płacić drogowcom z góry np. za cały rok.

Stawki bez kontroli

Stanowisko ZDM podważają ustalenia "Gazety" w Krakowie. Jak pisaliśmy, tam atrakcyjnie położonym przejściem podziemnym przy Dworcu Głównym administruje firma wybrana w przetargu. Krakowscy urzędnicy zapewniają, że mogli go ogłosić dla firm starających się o zajęcie "pasa drogi" i będą to robić nadal.

A co z podnajmowaniem "pasa drogi" pod rondem przy Dworcu Centralnym? Posłanka Julia Pitera zwraca uwagę, że ZDM pobiera od WPP ustaloną przez radę miasta opłatę za zajęcie "pasa" (blisko 8 mln zł za trzy lata, podczas gdy za 2011 r. zapłaciła 348 tys. zł), a spółka ma o wiele wyższe wpływy z dzierżawy pawilonów handlowych. To dlatego zaczęła protestować grupa kupców, którzy w nich pracowali. Zwracali uwagę, że i miasto, i oni tracą na tym, że jest pośrednik.

Według kupców podwyżki czynszu, których od nich zażądała spółka, sięgają nawet 400 proc. O poprzednią i obecną stawkę za metr kwadratowy w pasażach przy Dworcu Centralnym spytaliśmy Małgorzatę Fucik, która jest rzecznikiem Warszawskich Przejść Podziemnych. Nie podała jednak konkretnej kwoty. Podkreśliła za to, że spółka ma ogromne wydatki na utrzymanie, ochronę i remonty przejść. W tym celu zatrudnia 70 osób.

Adam Sobieraj z ZDM przekazał zaś "Gazecie", że jeśli ktoś zajmuje pas drogowy pod pawilony handlowe, można mu udzielić zgody na ich podnajem. W decyzji dla WPP zastrzeżono, że w przejściach nie wolno sprzedawać "substancji podobnych do psychotropowych lub odurzających, a w szczególności tzw. dopalaczy". Pytany, czy miasto słusznie pozbyło się kontroli nad wysokością czynszu, którego od handlowców domaga się spółka WPP, stwierdza, że urzędnicy nic do tego nie mają i że "na tym polega działalność gospodarcza".

Zobacz także
Ogłoszenia różne