"W d... jeża" i "Kossak za drogi", czyli jak się buduje drogi w Polsce

kataza, wrób,qub, lko
07.02.2013 , aktualizacja: 07.02.2013 07:30
A A A
Coraz smaczniejsze elementy "afery drogowej" przenikają do mediów. Magazyn "Forbes" ujawnił stenogramy rozmów przedstawicieli firm budowlanych i byłego dyrektora warszawskiego oddziału GDDKiA (w latach 2002-09, czyli od rządów SLD, PiS i z początków PO-PSL). Podsłuchała ich Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie w sprawie dotyczącej prób ustawiania przetargów drogowych.
To sk...syny w d... jeża

W jednej z rozmów b. dyrektor GDDKiA uprzedza członka zarządu austriackiej firmy budowlanej Teerag-Asdag, że centrala GDDKiA kontroluje jakość dróg. I wykryła nieprawidłowości w nawierzchni mostu w Wyszkowie, budowanego przez firmę Budimex.

Dyr. GDDKiA: - Wiesz na czym ich złapali? (...) Na grubościach i na nasiąkliwości.

Członek zarządu Teerag-Asdag: - Betonu?

Dyrektor: - Nie, ścieralna nie była dowałkowana. I to jak! Wiesz, co zrobili? Sprowadzili wóz strażacki, kazali im polać po drodze, rozlać wodę i później wiercili próbki.

Członek zarządu: - To sk...syny w d... jeża. I zaraz się niepokoi: - To nas złapią? Jak na tych mostach? No wygląda to źle, jak się idzie, bo woda tam stoi, wychodzi na zewnątrz.

Dyrektor: - To wiemy. Tak, tak...

Teerag-Asadag: - Coś z tym trzeba zrobić. Albo zerwać, albo poczekać, jak się rozsypie, i wtedy wymienić. Wydłużyć gwarancję i trzy sezony od razu pokażą, o co chodzi.

Budowlaniec wie, co mówi pytając o "złapanych na mostach". O sporze dotyczącym jakości nawierzchni mostu w Wyszkowie głośno było w 2009 r. i wtedy GDDKiA zaczęła żądać od wykonawców dróg dłuższych gwarancji, a ponadto rozbudowała sieć własnych laboratoriów do kontroli jakości prac drogowych.

Słuchaj, wszystko odkręcimy

Inny stenogram przedstawia rozmowę prezesa firmy z Mińska Mazowieckiego z kierownikiem robót na krajowej dwójce.

Kierownik: - Panie dyrektorze, źle wyszło z tymi próbkami, no wyszło nam za mało asfaltu.

Prezes: - Zamiast wziąć próbki pobrać sobie samemu...

Kierownik: - Podmieniliśmy te próbki z nadzoru, które były. Na wszelki wypadek. I tak podmieniliśmy, że też wyszło, że za mało asfaltu znowu na tej dwójce.

Prezes interweniuje u znajomego inspektora GDDKiA.

Prezes: - Mam taką sprawę, złe próbki dali do badania. No, nie takie próbki dali, no po prostu, które nie są z dwójki.

Inspektor: - To musicie pismo wysłać wyjaśniające. Bo gdzie te zaniżone asfalty są?

Prezes: - No nie z tej drogi wzięli.

Inspektor: - Słuchaj, wszystko odkręcimy. Chyba nigdy nie było przypadku, że coś nie chciałem pomóc?

Prezes: - Nie. Zgadza się.

Ogłoszenia różne


Wiadomości Lokalne