Supertanie drogi zbudują nam Włosi. Szokująco niskie ceny

Andrzej Kublik
20.03.2013 , aktualizacja: 20.03.2013 00:52
A A A
Remont pasa na autostradzie A4

Remont pasa na autostradzie A4 (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)

Już nie Chińczycy, lecz Włosi wygrywają teraz kontrakty na budowę nowych dróg w Polsce, oferując czasem szokująco niskie ceny.
Dwa lata temu zdumienie wywołała w Polsce wieść o wstrzymaniu budowy ponad połowy autostrady A2 z Łodzi do Warszawy przez konsorcjum chińskiego koncernu COVEC. Wygrało ono przetarg na tę inwestycję, oferując cenę o połowę niższą od kosztorysów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Chińczyk współpracujący z działającymi w Polsce firmami z jego ojczyzny opowiadał mi, że COVEC był zdeterminowany, walcząc o zlecenia na A2. Bo wcześniej ten chiński koncern był bardzo zaskoczony, że przegrał kontrakt na budowę drugiej nitki metra w Warszawie. Tańszą ofertę na to zlecenie zaoferowało konsorcjum z udziałem włoskiej firmy budowlanej Astaldi.

Nowa nitka metra w Warszawie miała być gotowa w tym roku, ale już wiadomo, że budowa zakończy się z co najmniej rocznym poślizgiem.

Firma Astaldi jest jednak o włos od zdobycia zlecenia na przebudowę w stolicy mostu Grota-Roweckiego, który po tej inwestycji stanie się częścią ekspresowej ósemki - jednej z najważniejszych arterii międzynarodowego tranzytu przez Polskę.

Przetarg GDDKiA na tę inwestycję ciągnął się od końca 2011 r., kiedy nowym ministrem transportu został Sławomir Nowak.

W poniedziałek drogowa Dyrekcja ogłosiła, że w tym przetargu wybrała ofertę konsorcjum Astaldi i jeśli kontrola Urzędu Zamówień Publicznych wypadnie pomyślnie oraz nie będzie odwołań, to już w kwietniu podpisze umowę z włoskim konsorcjum. Będzie ono musiało wykonać prace do jesieni 2015 r. i będzie to napięty termin, bo tę inwestycję dotowaną z funduszy unijnych trzeba zakończyć właśnie w tym czasie.

Szkopuł w tym, że konsorcjum Astaldi wygrało przetarg, proponując wykonanie zlecenia za niespełna 545 mln zł brutto, czyli niemal połowę taniej od kosztorysu GDDKiA opiewającego na 933 mln zł brutto. Najdroższą ofertę złożyło zaś konsorcjum Budimeksu, które za tę samą pracę chciało blisko 1,8 mld zł.

Pod koniec zeszłego tygodnia GDDKiA ponownie rozstrzygnęła przetarg na dokończenie ok. 65 km autostrady A1 przez Kujawy, którą poprzedni wykonawcy zbudowali w 50-60 proc. Najniższe ceny za dokończenie dwóch odcinków tej autostrady zaproponowało konsorcjum włoskiej firmy Salini, która dotąd nie budowała dróg ani w Polsce, ani nawet w Europie, lecz w Kazachstanie, Nigerii i Sierra Leone. Budowa dróg stanowi obecnie tylko 10 proc. interesów Salini, której prawie połowę obrotów przynosi budowa zapór i elektrowni wodnych, a jedną trzecią - budowa sieci kolejowych i metra.

Konkurencja zaskarżyła decyzję GDDKiA o wyborze Salini i po wyroku Krajowej Izby Odwoławczej GDDKiA ponownie dokonała wyboru, wzywając włoskie konsorcjum do uzupełnienia dokumentacji. Ale tę kolejną ocenę ofert na dokończenie A1 znów wygrało konsorcjum Salini i po podpisaniu kontraktów ma je wykonać do lata przyszłego roku.

- Decyzje GDDKiA są dla mnie zupełnie niezrozumiałe - powiedział nam Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. Jego główne zastrzeżenia budzi wybór wykonawcy stołecznego odcinka S-8. - Mam wrażenie, że doszło do błędów w kalkulacji. Albo taki błąd popełnił wykonawca, kalkulując zbyt niską cenę, ale źle był skalkulowany kosztorys GDDKiA, skoro wygrała oferta prawie dwa razy tańsza, ale złożono też ofertę prawie dwa razy droższą. Należałoby skontrolować ten przetarg i jego wyniki - wskazuje Malusi. Podkreśla przy tym, że trzech pozostałych uczestników tego przetargu złożyło oferty zbliżone do kosztorysu GDDKiA.

Zdaniem Malusiego inaczej może być w przypadku zleceń wygranych przez konsorcjum Salini. - Z powodu spadku prac budowlanych w Polsce można teraz bez trudu znaleźć inżynierów, a ceny kruszywa znaczenie spadły. Prace przy budowie A1 były też zaawansowane i być może można było skonstruować tanie oferty. Ale nie można zapomnieć, że Salini od dawna nie ma doświadczeń w budowie dróg w Europie - powiedział nam prezes OIGD.

Zobacz także

Wiadomości Lokalne