KZK GOP ogłosił największy przetarg w swojej historii

Przemysław Jedlecki
12.08.2013 , aktualizacja: 12.08.2013 11:01
A A A
Mercedes Citaro na obsługiwanej przez PKM Sosnowiec linii 88

Mercedes Citaro na obsługiwanej przez PKM Sosnowiec linii 88 (fot. Jakub Jackiewicz/wpk.katowice.pl)

Związek szuka firm, które będą obsługiwać 181 linii autobusów na terenie całej aglomeracji. Warunki? Niewygórowane.

Ze zwycięzcami przetargu KZK GOP podpisze umowę aż na osiem lat. Anna Koteras, rzeczniczka KZK GOP, mówi, że wartość zlecenia musi pozostać tajemnicą aż do otwarcia ofert. Wiadomo jednak, że aby obsłużyć wszystkie trasy, konieczne będzie pokonanie ok. 43 mln wozokilometrów rocznie. Z naszych obliczeń wynika, że wartość zamówienia wyniesie ponad 2 mld zł.

Niestety, za te pieniądze raczej nie ma co spodziewać znaczącej poprawy jakości podróżowania. Do obsłużenia wszystkich linii wymienionych w przetargu przewoźnicy będą potrzebowali ok. 600 autobusów, ale KZK GOP nie żąda, by były to najnowsze z możliwych pojazdy. W ponad stu z nich nie jest wymagana tzw. niska podłoga, a tylko 35 autobusów musi mieć klimatyzację.

- Przecież bardzo upalnych dni w ciągu roku mamy zaledwie kilkanaście, a za to dodatkowe wyposażenie trzeba płacić przez cały czas - argumentuje rzeczniczka KZK GOP.

Zapewnia jednak, że jeśli władze KZK GOP uznają, że w klimatyzację powinno się zaopatrzyć więcej autobusów, to będą mogły tego zażądać od przewoźników.

- Ale wtedy jednocześnie będziemy musieli zwiększyć stawki za przewozy - uprzedza Koteras. Zapewnia, że przed końcem 2016 roku wszystkie autobusy na liniach KZK GOP będą wyłącznie niskopodłogowe.

Jakub Jackiewicz, redaktor naczelny Wojewódzkiego Portalu Komunikacyjnego, nie spodziewa się po tym przetargu rewolucyjnych zmian.

- Wygrają przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej z Katowic, Sosnowca i Gliwic, bo tylko one są w stanie spełnić wszystkie wymogi KZK GOP. Tak naprawdę nie ma tu konkurencji, bo PKM-y kontrolują ci sami prezydenci, którzy kontrolują KZK GOP. Nie mają powodu, by się mocniej starać. W rezultacie skończy się podwyżkami cen biletów i wciąż słabą jakością usług - mówi z żalem Jackiewicz.