Sąd kupił sobie sąd. Ale niezgodnie z prawem

Grzegorz Szaro
19.07.2014 , aktualizacja: 20.07.2014 13:49
A A A
Gdańskie Centrum Sprawiedliwości to kompleks nowoczesnych biurowców

Gdańskie Centrum Sprawiedliwości to kompleks nowoczesnych biurowców (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

Kierownictwo Sądu Okręgowego w Gdańsku złamało ustawę, bo bez przetargu nabyło nieruchomości w centrum Gdańska za 157 mln zł - stwierdził Urząd Zamówień Publicznych. Wkrótce prezes UZP zwróci się do... tego samego sądu z wnioskiem o unieważnienie transakcji.
Mowa o kompleksie siedmiu budynków przy ul. 3 Maja, w których mieszczą się Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe, wydziały Sądu Okręgowego i Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny. Nieruchomość ma w sumie ok. 20 tys. m kw. powierzchni użytkowej. Jest nowoczesna i wygląda bardzo efektownie. Kilka lat temu wszystko to zbudował deweloper Bogdan Górski.

Gdy pomorski przedsiębiorca stał się już jedynym właścicielem atrakcyjnych gruntów obok dworca autobusowego przy ul. 3 Maja (część parceli już wcześniej należała do niego, a część pozyskał od miasta w wyniku zamiany za 20 mieszkań), skontaktował się z Ryszardem Milewskim, ówczesnym prezesem gdańskiego Sądu Okręgowego. Prezes skarżył się na poważne kłopoty lokalowe gdańskiego wymiaru sprawiedliwości i był bardzo zainteresowany zbudowaniem w tym miejscu Centrum Sprawiedliwości. Na inwestycję miał zgodę z ministerstwa. Pomysł zdecydowanie spodobał się również władzom miasta. Podkreślano, że istotnym argumentem za taką lokalizacją jest m.in. wygodna, bo stosunkowo bliska odległość od innych budynków sądu przy ul. Nowe Ogrody oraz od aresztu śledczego.

Śledztwo nadal trwa

Deweloper dostał obietnicę, że jego biurowce zostaną kupione przez skarb państwa. Zbudował więc budynki o parametrach zgodnych z oczekiwaniami przedstawicieli sądu. Wyposażył je również w odpowiednie meble.

W 2009 r., wkrótce po zakończeniu budowy, gdański sąd - przy pełnej akceptacji Ministerstwa Sprawiedliwości - zaczął nieruchomość wynajmować za 700 tys. zł miesięcznie. Trzy lata później podpisano akt notarialny sprzedaży Centrum Sprawiedliwości. Deweloper chciał 180 mln zł, ale ostatecznie, po negocjacjach, zadowolił się ceną 157 mln zł.

Podejmując decyzję o przeprowadzeniu transakcji bez przetargu, powołano się na ustawę o zamówieniach publicznych, która pozwala na taki zakup nieruchomości. Już wtedy pojawiły się jednak wątpliwości, że mogło dojść do pewnej nadinterpretacji przepisów.

Sprawą zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne, które jesienią 2012 r. - po przeanalizowaniu i weryfikacji informacji zebranych w tej sprawie - zawiadomiło prokuratora generalnego o "możliwości popełnienia przestępstwa w związku z budową gmachu dla gdańskiego sądu".

Śledztwo w tej sprawie nadal prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.

Przetarg jednak był konieczny

Niezależnie od tego własną kontrolę wszczął w czerwcu ub.r. Urząd Zamówień Publicznych. Z raportu opublikowanego na stronie internetowej UZP (przeczytasz go TUTAJ) wynika, że budynki dla sądu zostały kupione niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Zbudowano je bowiem "według ścisłych wskazówek przekazanych deweloperowi przez przedstawicieli sądu". W rezultacie powstał obiekt specjalistyczny, bo przystosowany tylko dla potrzeb sądu.

Według inspektorów z UZP, to właśnie jest niezgodne z przepisami. W takiej sytuacji należało bowiem wcześniej wyłonić wykonawcę robót w drodze normalnego przetargu. Poza tym oczywistym złamaniem prawa, bo na to ustawa w żadnym wypadku nie pozwala, był zakup bez przetargu mebli i całego dodatkowego wyposażenia budynków za 10,5 mln zł.

Dowodem, że przedstawiciele sądu już na wczesnym etapie projektowania budynków przekazywali swoje wytyczne, są m.in. zeznania świadków oraz zabezpieczona poczta elektroniczna.

Można unieważnić sprzedaż

Z takim przypadkiem Urząd Zamówień Publicznych ma do czynienia po raz pierwszy. Wiadomo już, że jego prezes skieruje do sądu "wystąpienie o stwierdzenie nieważności umowy sprzedaży nieruchomości". Najprawdopodobniej nastąpi to w ciągu kilku tygodni.

- Każdy przypadek jest inny, zatem należy go traktować w sposób zindywidualizowany. Dlatego trudno przewidywać, jak ta sprawa ostatecznie się zakończy. Decyzję podejmie przecież niezawisły sąd - mówi Anita Wichniak-Olczak, rzeczniczka UZP. - Zgodnie z przepisami sprawa zostanie skierowana do sądu właściwego dla siedziby zamawiającego, czyli sądu gdańskiego.

Mało prawdopodobne wydaje się jednak, by sąd miał orzekać we własnej sprawie. Dlatego należy się spodziewać, że prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku zwróci się do wyższej instancji o przekazanie sprawy gdzieś indziej.

Sąd ma swoje zastrzeżenia

Osoby, które w Gdańsku podejmowały decyzje w sprawie zakupu nieruchomości bez przetargu, już tam nie pracują. Dyrektor gdańskiego sądu okręgowego Jan Brodnicki stracił stanowisko oficjalnie za działanie na szkodę skarbu państwa poprzez nieudolne negocjowanie ceny nieruchomości. Z kolei prezes Ryszard Milewski został zdymisjonowany przez ministra Gowina za "uchybienia godności urzędu" (nagrany potajemnie przez osobę podającą się za człowieka z kancelarii premiera omawiał kwestie związane z aresztowaniem szefa Amber Gold, co wywołało wątpliwość co do bezstronnego wykonywania przez niego obowiązków i osłabiło zaufanie do niezawisłości sędziowskiej). W międzyczasie zmienił się również minister sprawiedliwości, który powinien o wszystkim wiedzieć.

Co na to wszystko obecne kierownictwo Sądu Okręgowego w Gdańsku? W jego imieniu wypowiada się jedynie rzecznik sędzia Tomasz Adamski, który przysłał nam maila następującej treści:

"Sąd Okręgowy w Gdańsku informuje, że wniósł zastrzeżenia do protokołu z kontroli przeprowadzonej przez Urząd Zamówień Publicznych odnośnie zakupu przez Sąd Okręgowy w Gdańsku budynków przy ul. 3 Maja w Gdańsku. Ponieważ Prezes Urzędu Zamówień Publicznych nie uwzględnił wniesionych zastrzeżeń, sąd wniósł odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. Aktualnie sąd analizuje uzasadnienie uchwały Krajowej Izby Odwoławczej (którą otrzymał 10 lipca br.) i oczekuje na decyzję Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych".

Zobacz także