Zmowa na A4 w sądzie. Zeznawał drogowiec, który odmówił ustawienia przetargu

Mariusz Jałoszewski
08.08.2014 , aktualizacja: 07.08.2014 20:19
A A A
Budowa drogi ekspresowej S8 Jeżewo - Białystok w październiku 2011 r.

Budowa drogi ekspresowej S8 Jeżewo - Białystok w październiku 2011 r. (AGNIESZKA SADOWSKA)

- W biznesie są granice - zeznał w sądzie biznesmen, który odmówił ustawienia przetargu na autostradę. Czy za karę jego firma miała być odsunięta od milionowych zamówień?
Ważny dzień w precedensowym procesie o zmowę przy przetargach na dwa odcinki drogi ekspresowej S8 i kawałek autostrady A4.

Wczoraj przed stołecznym sądem zeznawał Zygmunt P., wieloletni szef spółki Mosty - Łódź, specjalizującej się w budowie mostów i wiaduktów. To polska firma sprywatyzowana po upadku PRL. Obecnie buduje np. most na Wiśle w Połańcu.

Zygmunt P. to kluczowa osoba w spółce (na emeryturę odszedł rok temu w wieku 74 lat) i w procesie. Jest najważniejszym świadkiem prokuratury, reszta dowodów to podsłuchane przez ABW rozmowy menedżerów spółek drogowych.

Zygmunt P. jawi się też jako biznesmen z zasadami etycznymi. Jako jedyny przez telefon (podsłuchiwany przez ABW) odmówił udziału w ustawianiu przetargów drogowych. Z tych powodów ważne było, co wczoraj zezna w sądzie.

Był wrzesień 2009 r. P. krząta się na jednej z budów prowadzonych przez swoją firmę. Odbiera telefon komórkowy. Dzwoni Paweł A., wówczas prezes polskiej odnogi Strabagu, potentata w branży drogowej. ABW nadało jego numerowi telefonu kryptonim "mały koordynator". Panowie rozmawiają o przetargu na odcinek A4 Radymno - Korczowa. Mosty - Łódź jest liderem konsorcjum, które bije się o zlecenie. Strabag to konkurent w tym przetargu. Treść rozmowy omawiamy na podstawie stenogramu, który odczytał sąd.

Podaj numer pokoju

Paweł A., Strabag (A): - Zygmunt, słuchaj, tam co Zbyszek [Zbigniew K., prezes firmy, która jest partnerem w konsorcjum z Mostami - Łódź] napisał, to wasza decyzja na 100 proc.?

Zygmunt P., Mosty - Łódź, (P): - A co napisał?

A.: - Że się wszyscy nie zgadzacie.

Wyjaśnia, że chodzi o "poniedziałkową imprezę". Tego dnia miał być rozstrzygnięty przetarg na podkarpackie odcinki A4.

P.: - Jestem zaskoczony, nie znam propozycji. Ile tam jest firm, czy jest jakaś możliwość? Na czym polega propozycja?

Wczoraj w sądzie zeznał, że pytał o to, bo chciał wiedzieć, czy ktoś jest przeciwko niemu, bo miał powody tak myśleć.

A.: - Trzeba dać numer pokoju, żebym mógł się zamknąć, żeby wszyscy się zjechali. Założyłem, że będę pierwszy, ale chcę ze wszystkimi wynająć [według prokuratury numer pokoju to cena, a ci którzy odpuszczą przetarg, zostaną wynajęci jako podwykonawcy].

P. kategorycznie odmawia. Mówi: - Nie interesuje to mnie. Przegram, to przegram, ale będę sobie w lustro zawsze patrzył śmiało.

To zdanie zrobiło z niego bohatera branży. Rozmowa trwa 3 minuty i 12 sekund, ale jak zauważyła wczoraj sędzia Lidia Sobotka-Paczuska, kluczowa jest nie długość, ale jej treść.

Są granice

Wczoraj w sądzie drogowiec zeznał: - Byłem zaskoczony, nie wiedziałem, o co chodzi. Zastanawiałem się czy, to narada, konferencja - mówił.

Pytał partnera z konsorcjum Zbigniewa K. (dziś siedzi na ławie oskarżonych obok byłego prezesa Strabagu), czy była jakaś propozycja. Ten zaprzeczył. - Uwierzyłem mu, bo z założenia wierzę ludziom.

Ale pracownikowi odpowiedzialnemu za ofertę Mostów kazał "uważać".

Sędzia pytała: - Dlaczego nie zgodził się pan na propozycję?

Zobacz także
Ogłoszenia różne


Wiadomości Lokalne