Na oparzeniówkę w Gdańsku trzeba poczekać

Ilona Godlewska
03.03.2015 , aktualizacja: 03.03.2015 09:30
A A A
Gdańskie Centrum Leczenia Oparzeń miało być gotowe do końca tego roku. Unieważniono jednak przetarg na realizację inwestycji. - Termin rozpoczęcia budowy jest w chwili obecnej trudny do określenia - przyznaje Marek Langowski, kanclerz GUMed.
Pod koniec ubiegłego roku rozpisano przetarg na budowę Centrum Leczenia Oparzeń w Gdańsku. Władze Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego przeznaczyły na tę inwestycję 8 mln zł (bez wyposażenia). Pod centrum przeznaczono działkę po wyburzonym budynku dawnej kliniki laryngologii, która przeprowadziła się do Centrum Medycyny Inwazyjnej. Gotowa jest już koncepcja architektoniczna. Zgodnie z założeniami w budynku zmieścić się miały dwie sale operacyjne, oddział anestezjologii i intensywnej opieki medycznej, blok operacyjny oraz dermatochirurgia i klinika chirurgii plastycznej.

Przetarg unieważniony

Władze Uniwersytetu zakładały, że budynek będzie gotowy do końca 2015 roku. "Zakończenie prac związanych z wyposażaniem Centrum Leczenia Oparzeń w sprzęt medyczny przewiduje się na koniec marca 2016 roku. Pierwsi pacjenci będą przyjmowani prawdopodobnie od maja 2016 roku - mówiła "Gazecie" pod koniec listopada Natalia Wosiek, rzecznik Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pierwszy przetarg unieważniono. Rozpisano drugi. Zgłosiło się 11 chętnych na realizację inwestycji. Przetarg został jednak unieważniony. "Zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego unieważnia się, jeżeli cena najkorzystniejszej oferty lub oferta z najniższą ceną przewyższą kwoty, który zamawiający zamierza przeznaczy na sfinansowanie zamówienia, chyba że zamawiający może zwiększyć tę kwotę do ceny najkorzystniejszej oferty. W przedmiotowym postępowaniu ceny złożonych ofert przewyższają kwotę, którą zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia - czytamy w informacji, która pojawiła się na stronie internetowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

To nie jest priorytet

Mamy już marzec i skoro nie udało się wyłonić wykonawcy, GUMed rezygnuje póki co z planów budowy Centrum. Zgodnie z zasadami, jeśli inwestycji nie udałoby się zakończyć do listopada, uczelnia musiałaby oddać 13 mln unijnej dotacji. - Unieważnienie przetargu spowodowało, że Gdański Uniwersytet Medyczny będzie starał się o pozyskanie środków na budowę Centrum Leczenia Oparzeń z innych źródeł. W związku z tym, termin rozpoczęcia inwestycji w chwili obecnej jest trudny do określenia - mówi Marek Langowski, kanclerz GUMed.

Szanse na to, że budowa zacznie się jeszcze w tym roku, są nikłe. - Wątpię, żeby udało nam się w tym roku zdobyć pieniądze na tę inwestycję - przyznaje kanclerz. - Nie rezygnujemy jednak z planów budowy Centrum Leczenia Oparzeń, tylko nie jest to w tej chwili nasz priorytet. Najważniejsze jest dla nas Centrum Medycyny Nieinwazyjnej, bo mamy ustne zapewnienie, że znajdą się środki na realizację tego przedsięwzięcia.

W województwie pomorskim oparzeń, wymagających leczenia w szpitalach, doznaje co roku około 2,5 tys. osób. Starania o to, by w Gdańsku powstała oparzeniówka, trwają od czasu pożaru Hali Stoczni Gdańskiej w listopadzie 1994 roku (zginęło wówczas siedem osób, a 282 zostały ranne). Utworzenie takiego ośrodka na Pomorzu jest głównym celem powstałego w 2001 roku stowarzyszenia Bałtyckie Centrum Leczenia Oparzeń, którego prezesem jest dr Hanna Tosińska-Okrój. Dziś poparzeni pacjenci z Pomorza są najczęściej transportowani do Gryfic pod Szczecinem lub Siemianowic Śląskich. A to - jak przekonują lekarze - nie pozostaje bez wpływu na ich zdrowie.

Zobacz także
Ogłoszenia różne