Zdymisjonowali go w straży, trafił do BBN

Karol Adamaszek , Lublin
12.09.2008 , aktualizacja: 12.09.2008 11:46
A A A
Prokuratura bada, czy w komendzie wojewódzkiej lubelskiej PSP dochodziło do ustawiania przetargów. Nie czekając na wynik śledztwa, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zatrudniło komendanta straży Andrzeja Gregorka.
Komendant lubelskich strażaków stracił stanowisko 31 lipca. Paweł Frątczak, rzecznik komendanta głównego PSP, nie ukrywa, że o dymisji przesądziło prokuratorskie śledztwo. Dotychczas zarzuty przedstawiono w nim dwóm byłym podwładnym Gregorka, ale Krystyna Gołąbek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, jest przekonana: - To rozwojowa sprawa, będą kolejne zarzuty.

Tuż przed odwołaniem Gregorka doszło do przeszukania mieszkań osób, które pełniły i pełnią kierownicze funkcje w komendzie wojewódzkiej lubelskiej straży. Policja nie ujawnia, o czyje domy chodziło. Wiadomo, że szukano dowodów dotyczących sprawy ustawianych przetargów na dostawy sprzętu dla grupy ratownictwa wodnego, zakupu autobusów i zainstalowania klimatyzacji w gmachu komendy wojewódzkiej w Lublinie.

Po odwołaniu były komendant miał czekać na nowy przydział, będąc w dyspozycji komendanta głównego. Ale już 1 sierpnia rozpoczął pracę jako główny specjalista w departamencie bezpieczeństwa wewnętrznego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. To BBN wnioskował o oddelegowanie Gregorka ze straży do pracy w Biurze.

- Był nam po prostu potrzebny. Nie ma w tej chwili przedstawionych zarzutów. Możemy opierać się tylko na prawdzie, a nie na pomówieniach - uważa Patrycja Hryniewicz, rzeczniczka BBN.

Andrzej Gregorek został szefem lubelskiej straży pożarnej w 2006 r., kiedy MSWiA kierował Ludwik Dorn (PiS). Zanim objął funkcję komendanta, przez pięć lat pracował w wydziale bezpieczeństwa mieszkańców lubelskiego ratusza, rządzonym wtedy przez prezydenta Andrzeja Pruszkowskiego (PiS). 1

Ogłoszenia różne