Prezesi od stadionu chcą jeździć w luksusie

Jacek Harłukowicz
26.01.2009 , aktualizacja: 23.01.2009 23:23
A A A
Budowa stadionu na Maślicach jeszcze nie ruszyła, są kłopoty z jej finansowaniem, a szefowie miejskiej spółki powołanej do budowy już organizują przetarg na luksusowe auta dla swoich potrzeb.
Szefowie spółki Wrocław 2012 na początku tego roku ogłosili przetarg na leasing operacyjny trzech aut. Jak przyznał sam prezes spółki Sławomir Wojtas, jedno jest dla niego, a dwa pozostałe dla jego zastępcy i głównego inżyniera. W specyfikacji przetargowej bardzo dokładnie wyliczono parametry samochodów. Dwa pierwsze auta to samochody typu SUV, łączące cechy luksusowego samochodu terenowego z osobowym. Trzeci, przeznaczony dla prezesa, to samochód osobowy, ale za to z luksusowym wyposażeniem: silnikiem o pojemności nie mniejszej niż 2170 ccm i mocy nie mniejszej niż 170 KM, komputerem pokładowym, dwustrefową klimatyzacją, podgrzewanymi fotelami i lusterkami, zmieniarką na nie mniej niż sześć płyt CD. Koniecznie w kolorze czarny metalik, z tapicerką z alcantary. Nie może być krótszy niż 4,7 m i węższy niż 1,8 m.

Tomasz Siwiński, redaktor naczelny specjalistycznego pisma o samochodach "Flota": - W przypadku tego auta zamówienie wydaje się dość oczywiste, ponieważ takie parametry jako jeden z nielicznych spełnia samochód Ford Mondeo 2.2 Duratorq TDCi 175 KM Titanum S. Takie auto można kupić za około 120 tys. zł. W przypadku dwóch pierwszych powinien być to luksusowy samochód rekreacyjny. Takie warunki spełnia np. toyota RAV 4 czy hyundai santafe. Koszty takich aut z zaproponowanym wyposażeniem to około 140-160 tys. zł.

Prezes Wrocławia 2012 Sławomir Wojtas zaprzecza, że spółka chce wydać aż tyle: - 160 tys. zł za auto to zbyt dużo. Takiej kwoty nawet nie mamy. Myślę, że będzie to kwota ok. 100 tys. zł, w skład której wejdą zarówno koszty leasingu, jak i pełnego ubezpieczenia samochodu.

Zapewnia, że zakup to ze strony spółki żadna rozrzutność. Aut, które chce kupić, nie uważa ani za drogie, ani za "wypasione": - Nadrzędnym celem było takie określenie warunków, aby auta, które ostatecznie będą leasingowane, były niezawodne, ekonomiczne i nie generowały dodatkowych kosztów, np. poprzez konieczność nieplanowego serwisowania.

Prezes ma już jeden służbowy samochód. Właśnie forda mondeo. Kosztował 73 tys. zł. - Po rozstrzygnięciu przetargu zostanie sprzedany. Chcemy, by wszystkie samochody na wyposażeniu spółki były w leasingu - tłumaczy. Na pytania o różnice techniczne między autem, z którego korzysta obecnie, a tym, które chce kupić, nie chce odpowiedzieć.

Tomasz Siwiński z "Floty" podkreśla, że za 100 tys. samochodów z wyposażeniem wyszczególnionym w dokumentacji przetargowej kupić się nie da.

Przedstawiciel jednej z firm leasingowych zainteresowanych przetargiem, która ostatecznie zrezygnowała ze złożenia oferty, zwraca uwagę na jeszcze inny szczegół: - W specyfikacji zamówienia jest warunek, że auta muszą być zarejestrowane we Wrocławiu, co oznacza, że i firma dostarczająca musi być z Wrocławia. W waszym mieście jest tylko jedna taka.

Sprawdziliśmy. Ze względu na protest jednej z warszawskich firm ten wymóg został anulowany 20 stycznia. Na trzy dni przed otwarciem ofert.

Ofert mogły wpływać w piątek do godz. 15. Byliśmy na posiedzeniu komisji przetargowej. Okazało się, że nie ma czego otwierać. Nie wpłynęła ani jedna oferta.

Wrocław 2012 to spółka powołana przez miasto do budowy stadionu na Maślicach. Odpowiadała m.in. za wybór generalnego wykonawcy. Kiedy otwarto oferty złożone w przetargu na wykonanie inwestycji, okazało się, że najtańsza z nich o 200 mln zł przewyższa kwotę, jaką na ten cel zamierzano wydać. Żeby zdobyć brakującą kwotę, prezydent Wrocławia zdecydował, że miasto nie sfinansuje programu Tramwaj Plus, a zaoszczędzonymi w ten sposób pieniędzmi dofinansuje stadion.

Szefowie spółki zapowiadają rozpisanie kolejnego przetargu na samochody.

Dyrekcja Stadionu w Budowie - komentarz Jerzego Sawki

Na rynku sprzedaży samochodów zastój. Wydaje się, że o taką ofertę jak ze spółki Wrocław 2012 powinni bić się wszyscy. W piątek okazało się, że nikt nie jest nią zainteresowany. Być może sprzedawcy z kraju nie zorientowali się, że na trzy dni przed otwarciem ofert anulowano idiotyczny, dyskwalifikujący ich wymóg posiadania wrocławskiej rejestracji. Taki warunek, zdaniem naszego informatora, we Wrocławiu spełnia tylko jedna firma. Ale dlaczego nawet ona nie skorzystała z tej gratki?

I drugi aspekt tej sprawy: pogłębia się kryzys, mamy trudności z finansowaniem stadionu, a panom prezesom marzy się luksus. Za wszelką cenę.

Fatalnie wystartowała Dyrekcja Stadionu w Budowie. Zła to wróżba na przyszłość.

Zobacz także
Więcej o:
Ogłoszenia różne