Kto dokończy sopocko-gdańską halę

Sławomir Sowula
11.05.2009 , aktualizacja: 12.05.2009 08:51
A A A
Pracami wykończeniowymi w budowanej na granicy Gdańska i Sopotu hali widowiskowo-sportowej zajmie się Asseco Systems - taką decyzję podjęła komisja przetargowa Urzędu Miasta Sopotu, który prowadzi inwestycję w imieniu obu miast
Zwycięzca przetargu to spółka córka Asseco Poland SA - firmy, która jest m.in. sponsorem sopockich koszykarzy, walczących właśnie o kolejne mistrzostwo Polski.

- Komisja uznała ofertę Asseco Systems za najkorzystniejszą, przyznając jej maksymalną liczbę 100 punktów - mówi Magdalena Sekuła z sopockiego magistratu.

W pokonanym polu został Budimex Dromex, dotychczasowy wykonawca prac konstrukcyjnych. Komisja przyznała jego ofercie 95,14 pkt.

Według naszych informacji, o wygranej zadecydowały warunki finansowania inwestycji. Uczestnicy przetargu mieli wskazać bank, który zgodzi się pokryć koszty inwestycji. Wykonawca wystawi faktury, sprzeda je bankowi, a ten "ściągnie" należności od inwestora w miesięcznych ratach,w latach 2010-2019, dodając oprocentowanie i marżę.

Oferta Asseco Systems okazała się bardziej konkurencyjna, bo bank, który przyprowadziła spółka, zażyczył sobie niższej marży niż bank Budimexu Dromexu.

- Same koszty robót były nawet u nas wyższe, ale po dodaniu oprocentowania banku koszt całej inwestycji dla zamawiającego okazuje się niższy - mówi Anna Kniaź z Asseco Systems.

Chodzi o nieco ponad 123 mln zł. Według naszych informacji oferta Budimexu była wyższa o ponad 6 mln zł.

Nie oznacza to jednak, że firma Asseco Systems na pewno już wygrała. Do komisji przetargowej wpłynął bowiem protest jednej z firm, która nie brała udziału w przetargu, ale wpłaciła wadium. - Spodziewamy się, że odwołanie zostanie rozstrzygnięte około 20 maja - mówi Sekuła.

Po tym terminie będzie można podpisać umowę z wykonawcą. Ten będzie musiał zakończyć prace w ciągu dziewięciu miesięcy, czyli do końca lutego przyszłego roku.

To wyśrubowany termin. Do 31 marca 2010 budowa hali powinna być osatecznie zakończona. Inaczej inwestor może stracić dotację UE. - Nie całą, pewnie część z 40 mln zł, ale jeżeli termin nie zostanie dotrzymany to takie zagrożenie istnieje. Ten termin to wymóg Ministerstwa Rozwoju Regionalnego decydującego o dotacji - ostrzega Jan Kozłowski, marszałek województwa.

To nie wszystko. Latem br. Sopot chce wybrać operatora hali, który w zamian za pokrycie kosztów utrzymania obiektu będzie mógł zarabiać na organizowaniu w nim imprez.

Polecamy - Konie biegające nocą po Sopocie



Zobacz także