Dwa dni, które przesądzą o stoczni

Andrzej Kraśnicki jr
14.05.2009 , aktualizacja: 15.05.2009 09:48
A A A
W piątek ruszają przetargi na sprzedaż terenów Stoczni Szczecińskiej Nowa. W weekend dowiemy się, jaki los spotka przemysłowy symbol Szczecina. - Firmy, które zgłosiły się do przetargu, chcą dalej budować statki - zapewnia marszałek Senatu Bogdan Borusewicz
Stoczniami w Szczecinie i Gdyni zainteresowanych jest 36 potencjalnych inwestorów - informuje Agencja Rozwoju Przemysłu. Tylu wpłaciło wadium. Ilu ma chrapkę na Szczecin, a ilu na Gdynię - nie wiadomo. Nie wiadomo też, jakie firmy ubiegają się o stocznię. Poza dwoma wyjątkami. Wadium wpłaciła spółka Mostostal Chojnice. "Zainteresowanie przetargiem" potwierdził też "Gazecie" Polimex-Mostostal (obie firmy planują budowę konstrukcji stalowych). Z nieoficjalnych informacji wynika, że stocznią zainteresowany jest też tajemniczy inwestor z Korei i równie zagadkowy z Włoch. W czwartek optymistyczną wiadomością ze słuchaczami "Sygnałów Dnia" podzielił się marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

- Firmy, które zgłosiły się do przetargu na majątek obu stoczni, chcą dalej budować statki - powiedział Borusewicz.

To oznacza, że wśród firm, które wpłaciły wadium, są takie, które gotowe są skupić przynajmniej część poszatkowanego majątku zakładu w Szczecinie. Teren Stoczni Szczecińskiej Nowa sprzedawany jest bowiem w dziewięciu częściach. Rozdrobnienie majątku wynika z nakazu Komisji Europejskiej.

Całość - według cen wywoławczych - warta jest w sumie 100 mln zł.



Najwyżej wyceniony został pakiet "Wulkan", czyli najnowocześniejsza część stoczni z największą pochylnią, na której mogą powstać nawet 220-metrowe statki. Pochylnia z ośrodkiem budowy kadłubów oraz 27 budynkami kosztować ma co najmniej 32 mln zł. Mniejszą pochylnię "Odra Nowa" - powstawały tam statki do 180 m - wyceniono na 15 mln zł. Pakiet "Prefabrykacja", czyli budynki i urządzenia do cięcia blach, oszacowano na 22 mln zł. Najtańszy jest budynek kadr położony poza stocznią. Cena wywoławcza to nieco ponad pół miliona złotych.

Przetarg zorganizowany jest w nietypowy sposób. Oferenci nie będą siebie widzieć. Swoje propozycje cenowe w poszczególnych przetargach składać będą poprzez specjalną stronę internetową, na którą zalogują się za pomocą hasła otrzymanego po wpłaceniu wadium. W piątek, pierwszego dnia przetargów, oferty będzie można złożyć od godz. 9 do 16. Pięciu najwyżej obstawiających inwestorów dla każdej z dziewięciu części stoczni przejdzie do drugiego etapu. W sobotę, znów od godz. 9 do 16, trwać będzie druga, ostatnia część sprzedaży. Ceną wywoławczą w każdym z przetargów będzie najwyższa zaproponowana w pierwszym etapie. Tego dnia oferenci będą mieli prawo pięć razy podwyższyć cenę. Zwycięży oczywiście ten, kto da najwięcej.

Taka konstrukcja przetargów ma umożliwić uzyskanie jak największej ceny za stocznię. Poszczególni oferenci, nie wiedząc, jak bardzo zdeterminowani są konkurenci, będą gotowi zapłacić z pewnym "zapasem", by uniknąć ryzyka przegranej.

Kto kupi stocznię - tego możemy się dowiedzieć w sobotę wieczorem lub w niedzielę.

A co, jeśli nie pojawi się żadna oferta na którąkolwiek część? Taki czarny scenariusz jest mało realny. Gdyby do tego jednak doszło, poszczególne kawałki stoczni wystawione zostaną w ciągu trzech dni na aukcję. To, czego nikt nie kupi, trafi w ręce syndyka.

Stocznia Szczecińska Nowa przestanie istnieć 6 czerwca. Do końca maja wypowiedzenia otrzymają wszyscy stoczniowcy. Obecnie z prawie czterotysięcznej załogi w zakładzie pozostało 1828 osób.

Zobacz także