Sopot mógł zaoszczędzić. Ale nie chciał

Sławomir Sowula
10.06.2009 , aktualizacja: 10.06.2009 09:25
A A A
- Budowa hali widowiskowo-sportowej mogła być tańsza o 11 mln zł, ale Sopot nie dopuścił nas do przetargu - mówi Andrzej Paliszewski, prezes firmy Abantia Polska
Dlatego we wtorek koncern "poskarżył się" na prowadzący inwestycję Sopot Urzędowi Zamówień Publicznych. - Znamy te halę jak własną kieszeń, bo współpracowaliśmy w pierwszym etapie jej budowy z firmą Budimex Dromex, głównym wykonawcą - podkreśla Andrzej Paliszewski. - Dlatego chcieliśmy wziąć udział w przetargu. Ale odmówiono nam, a potem przyjęto droższą ofertę Asseco Systems.

Problemy z wyłonieniem firmy, która wykończy halę, trwają od miesięcy. Najpierw Sopot unieważnił nieograniczony przetarg, bo nikt się do niego nie zgłosił. Potem pod koniec marca ogłosił kolejny - tym razem w trybie negocjacji. - 2 kwietnia złożyliśmy pismo w sopockim urzędzie z prośbą o dopuszczenie nas do postępowania - mówi Paliszewski. - A już 3 kwietnia odmówiono nam, powołując się na to, że nie zdążymy się przygotować. Ale siedem innych firm dopuszczono. W postępowaniu przed UZP powołujemy się więc na niezachowanie warunków uczciwej konkurencji.

Na początku maja zwycięzcą przetargu okazała się firma Asseco Systems, która za ponad 100 mln zł w ciągu dziewięciu miesięcy ma wyposażyć konstrukcję hali - m.in. w instalacje elektryczne i telewizyjne.

- Zgodnie z prawem nie mieliśmy obowiązku dopuszczania do negocjacji przetargowych wszystkich chętnych - tłumaczy Magdalena Sekuła z Urzędu Miasta Sopot.

Gdańsk i Sopot na budowę hali dostały z Unii 40 mln zł (koszt całej inwestycji to ok. 350 mln zł). Termin zakończenia budowy to 31 marca 2010 r. Jeśli nie zostanie dotrzymany, gminy będą musiały zwrócić całą dotację lub jej część. Ile dokładnie? Ostateczną decyzję podejmie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Sopoccy urzędnicy przyznają nieoficjalnie, że to już niemal pewne. Jacek Karnowski winę zrzuca na Ustawę o zamówieniach publicznych. - To tak, jakbym kupował od kogoś mieszkanie, a pan by się od tej decyzji odwoływał - mówi prezydent Sopotu. - Gdyby nie zezwalała na ciągłe protesty, Asseco już dawno weszłoby na plac budowy.

Urząd Zamówień Publicznych odwołanie rozpatrzy jeszcze w czerwcu.

Co ciekawe, przetarg wygrała firma z grupy Asseco, sponsora sopockiej drużyny koszykówki. Już po jego rozstrzygnięciu pojawiła się informacja, że koszykarze "uciekają" do pobliskiej hali w Gdyni, a Sopot przestaje być ich sponsorem. - Po pierwsze, przejście klubu nie jest jeszcze rozstrzygnięte - odpowiada Karnowski. - Po drugie, to był przetarg, na który nie miałem wpływu. Nie można tego łączyć ze sponsorowaniem drużyny.

Wszystko o budowie hali gdańsko - sopockiej



PYTANIE Jak oceniasz prowadzenie inwestycji przez Sopot?

 dobrze, bez zarzutu
 nie mam zdania
 źle, poniżej oczekiwań
Zobacz także