Autostrada A 2 - protesty

Piotr Wasiak
08.09.2009 , aktualizacja: 08.09.2009 19:20
A A A
Przetargi na trzy z pięciu odcinków autostrady ze Strykowa do podwarszawskiej Konotopy zostały oprotestowane. Wszystkie dotyczą fragmentów na terenie województwa łódzkiego
Minął termin składania protestów w sprawie wyboru firm, które mają zbudować A2. Z wynikiem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie zgadza się m.in. Hermann Kirchner Polska. Firma twierdzi, że oferta złożona przez China Overseas Engineering Group na budowę 29,2 km trasy (najbliżej Łodzi) została podpisana przez osobę, która nie miała do tego prawa. Niemcy uważają, że cena zaproponowana przez chińskie konsorcjum jest za niska, a oferta nie spełnia wymogów postawionych przez GDDKiA. Chińczycy są gotowi wybudować ten fragment za 754,5 mln zł, a kosztorys inwestycji przewidywał wartość kontraktu na 1,7 mld zł.

Inna niemiecka firma - Johann Bunte - nie zgadza się natomiast z wynikiem przetargu na dwa kolejne odcinki - 16,9 km i 20 km. Pierwszy ma budować Mostostal Warszawa, drugi Chińczycy. Protestujące konsorcjum uważa, że niesłusznie zostało wykluczone z procedury przetargowej. Przypomnijmy. Początkowo rząd chciał wybudować ten odcinek w partnerstwie publiczno-prywatnym. Oznaczałoby to, że firma, która zdecyduje się zainwestować w powstanie trasy, będzie nią zarządzała i pobierała opłaty za przejazd. Z powodu kryzysu firmy zaczęły się jednak wycofywać. Postanowiono więc, że trasa powstanie za rządowe pieniądze. Aby zwiększyć konkurencję, podzielono inwestycję na pięć odcinków. Pomysł się udał. Do wybudowania każdego fragmentu zgłosiło się średnio po 18 firm, a zaproponowane ceny okazały się prawie o połowę niższe niż przewidywano.

Jako pierwsze skargę na wynik konkursu złożyło konsorcjum NDI S.A. i SB Granit S.A. Tuż po otwarciu ofert zażądało unieważnienia przetargu na wszystkie odcinki. Ich odwołanie zostało jednak odrzucone. - Firma nie zamierza kierować wniosku do komisji odwoławczej - mówi Artur Mrugasiewicz z GDDKiA.

W sytuacji, gdy wszystkie firmy walczą o jak najwięcej inwestycji, zaskakująca jest postawa irlandzkiego konsorcjum SRB i PBG, które miało w kieszeni kontrakty na dwa odcinki autostrady w woj. mazowieckim. Ich oferty były najniższe, ale w ostatniej chwili zostały wykluczone przez niewielki błąd. Specyfikacja przetargowa przewidywała, że projekt nie może być droższy niż 5 proc. wartości całej oferty, a konsorcjum przekroczyło ten wskaźnik. Na potknięciu Irlandczyków skorzystały Budimex-Dromex i Mostostal Warszawa. - Otrzymaliśmy od SRB pismo, w którym oferent stwierdza, że nie zgadza się ze stanowiskiem dyrekcji, ale protestu nie złoży - mówi Mrugasiewicz.

GDDKiA w ciągu dziesięciu dni ma ustosunkować się do odwołań. Jeśli będą zasadne, przetarg najprawdopodobniej trzeba będzie powtórzyć, jeśli nie, firmy będą mogły złożyć skargę do specjalnej komisji.

Generalna dyrekcja dróg umowy z wykonawcami chce podpisać na przełomie września i października. Budowa 91-kilometrowego odcinka A2 z Łodzi do Warszawy ma kosztować 3,2 mld zł.