Hala widowiskowa na kredyt musi się zwrócić

Bartosz Piłat
14.04.2010 , aktualizacja: 13.04.2010 22:14
A A A
Są chętni do budowy hali widowiskowo-sportowej, ale czy inwestycja w ogóle ruszy - zależy od powodzenia przetargu na zarządzanie halą. Tylko wtedy będzie pewność, że obiekt jest opłacalny.
Rada miasta po długich dyskusjach zgodziła się parę miesięcy temu, by miasto zainwestowało w budowę hali widowiskowo-sportowej w Czyżynach. W imieniu miasta zajmuje się tym Agencja Rozwoju Miasta. Dyskusje radnych dotyczyły zgody na to, by ARM zaciągnęła kredyt na inwestycję. Miasto nie ma bowiem gotówki ani możliwości samodzielnego zaciągnięcia pożyczki (nie może zgodnie z prawem powiększać już swego zadłużenia). Dyskusja była ważna, bo raty za halę i tak będzie płacić miasto; co roku będą konieczne zastrzyki finansowe dla ARM w tym celu.

Ostatecznie miasto zgodziło się na kredyt rozłożony na 20 lat. ARM ogłosiła więc przetarg na halę. Do jej budowy zgłosiło się pięć firm i konsorcjów. - Trzy odpadły z przetargu ze względów formalnych. Nie spełniały wszystkich postawionych przez nas wymogów - mówi Bartłomiej Cieciak z ARM. - Do złożenia ostatecznych ofert cenowych zaprosiliśmy więc dwa konsorcja. W jednym liderem jest Mostostal Warszawa, w drugim Alpine Bau z tym samym zestawem firm, które budują stadion Cracovii - informuje. Za kilka tygodni będzie więc wiadomo, ile naprawdę będzie kosztować budowa hali, wyceniana jak na razie na ok. 350 mln zł.

Czy do budowy hali w ogóle dojdzie - okaże się jednak dopiero po rozstrzygnięciu drugiego przetargu, pozornie mniej ważnego. Chodzi o wyłonienie operatora hali, który przez dziesięć lat będzie zarządzał budynkiem i odpowiadał za organizację imprez sportowych oraz innych wydarzeń.

Pierwotnie hala miała powstać cztery lata temu. Pierwsza umowa skończyła się jednak wycofaniem wykonawcy ze względu na kłopoty z przygotowaniem projektu odpowiadającego miastu. Ostatecznie w zeszłym roku projekt wreszcie powstał, ale przez cały okres jego przygotowania pojawiały się zarzuty, że hala ma zbyt mało powierzchni komercyjnej, na której można by zarabiać na utrzymanie budowli pomiędzy imprezami. Ostatecznie hala ma zmieścić około 15 tys. kibiców imprez sportowych lub 12 tys. uczestników wydarzeń scenicznych.

Na razie wiele wskazuje na to, że inwestycja wreszcie ruszy. Jest dwóch chętnych do zarządzania halą, których wstępny biznesplan daje szanse na rentowność przedsięwzięcia. - To francuska firma Vega oraz amerykańska CMG. Obie mają zagraniczne doświadczenia - zapewnia Cieciak.

Miasto musi tak poprowadzić negocjacje z Francuzami i Amerykanami, by którejś z firm opłaciło się przejęcie zarządzania halą. Tylko to będzie gwarancją, że inwestycja ma szanse powodzenia finansowego. Bez umowy z operatorem nie będzie umowy na budowę, bo ARM dostanie kredyt tylko wtedy, gdy inwestycja będzie miała szanse się zwrócić. Umowy z wykonawcą i operatorem mogą być podpisane najwcześniej na początku wakacji.

Zobacz także
Ogłoszenia różne


Wiadomości Lokalne