Niedługo projekt A1 do Pyrzowic. Osobno obwodnica Częstochowy

Tomasz Głogowski, Katowice
01.06.2010 , aktualizacja: 01.06.2010 14:11
A A A
Pod koniec lipca ogłoszony zostanie przetarg na zaprojektowanie odcinka autostrady A1 między Tuszynem a Pyrzowicami. Osobno zaprojektowana zostanie obwodnica Częstochowy, tak by w razie braku pieniędzy na autostradę kierowcy mogli ominąć to miasto i pojechać dalej na południe kraju.
O planach związanych z rozbudową autostrady A1 poinformował Lech Witecki, dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, który we wtorek uczestniczył w II Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. Podczas dyskusji poświęconej infrastrukturze drogowej Witecki nawiązał do 180 km odcinka A1 Stryków - Pyrzowice, który miał być budowany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Umowę w tej sprawie podpisano z konsorcjum Autostrada Południe, ale firmie nie udało się zgromadzić pieniędzy na tę inwestycję. Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało więc, że autostradę zbuduje państwo w systemie "projektuj i buduj". W kwietniu GDDKiA ogłosiła przetarg na pierwszy fragment, czyli odcinek od Strykowa do węzła Tuszyn (40 km), który ma być gotowy w 2013 roku. Wczoraj dyrektor Witecki poinformował, że przetarg na zaprojektowanie pozostałego odcinka A1 między Tuszynem a Pyrzowicami zostanie ogłoszony pod koniec lipca. Co ciekawe, osobno zaprojektowana zostanie obwodnica Częstochowy. - To będzie plan awaryjny na wypadek, gdyby nie udało się w najbliższych latach zgromadzić wystarczających środków na budowę tego odcinka. Wtedy powstanie obwodnica, dzięki której kierowcy będą mogli ominąć miasto i pojechać dalej na południe - stwierdził Lech Witecki.

Szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nawiązał również do ostatniej powodzi, która znacznie utrudniła budowę A1. Całkowicie pod wodą znalazł się odcinek pomiędzy Sośnicą a Maciejowem, gdzie woda zalała maszyny budowlane, kontenery, konstrukcje wiaduktów i wytyczony już ślad autostrady. Ten sześciokilometrowy odcinek autostrady ma być gotowy do połowy przyszłego roku. Choć woda jeszcze całkowicie nie opadła (w niektórych miejscach ma 4 metry), straty wyceniono już na 7 mln zł. - Konstrukcje żelbetowe stoją, ale nasypy trzeba będzie wykonać od nowa - przyznał we wtorek Konrad Jaskóła, szef Polimexu-Mostostalu, który jest wykonawcą robót. Dodał, że powódź nie powinna opóźnić terminu zakończenia inwestycji. - Liczymy, że uda się nadrobić ewentualne opóźnienia - stwierdził Jaskóła.

Zobacz także
Ogłoszenia różne


Wiadomości Lokalne