Prokuratura: Śledztwo w sprawie Transtronika

Maja Sałwacka
28.09.2010 , aktualizacja: 28.09.2010 09:17
A A A
Były dyrektor zielonogórskiego Zespołu Szkół Technicznych bez przetargu wybrał swojego kolegę na koordynatora projektu wartego blisko 1,4 mln zł. Ten potem zatrudnił dyrektora. Po artykule ?Gazety? prokuratura wszczyna śledztwo.
Chodzi o unijny projekt "Transgraniczny mechatronik". W skrócie nauczyciele nazywają go "transtronikiem". W całe przedsięwzięcie zaangażowane są dwie placówki: Zespół Szkół Technicznych oraz Bildungszentrum we Frankfurcie nad Odrą. Projekt szkoleniowy miał trwać trzy lata, a obie strony miały na niego wydać 3 mln zł. Lwia część miała pochodzić z programu Europejskiej Współpracy Transgranicznej. W budżecie Zielonej Góry zarezerwowano 220 tys. zł. "Gazeta" ustaliła, że koordynatorzy projektu zostali wyłonieni bez przetargu. Były dyrektor szkoły Jacek Karbownik zatrudnił najpierw swojego zastępcę, a potem ten zatrudnił Karbownika. Wspólnie mieli zarobić ok. 160 tys. zł. Kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych miała na projekcie zarobić szkolna księgowa.

I choć nauczyciele uznali, że dyrektor łamie prawo nie ogłaszając przetargu, magistrat nie kwapił się z wyjaśnieniem. Na żadną skargę nauczycieli [pierwsza wpłynęła już w styczniu br. - red.] nie odpowiedział. Nauczyciele znaleźli pomoc dopiero u prezesa zamówień publicznych, który potwierdził, że szefowie projektu zostali wyłonieni nielegalnie. Władze miasta nakazały zerwać umowy z koordynatorami i ogłosić prawidłowo przetarg. Firma, która go wygrała, za te samą pracę zażądała ok. 90 tys. zł. Sprawą nieprawidłowości w projekcie badali także śledczy. Pod koniec lipca, po trzech miesiącach umorzyli sprawę. Prokurator nie dopatrzył się w działaniu dyrektora szkoły znamion czynu zabronionego. A przecież dyrektor jako funkcjonariusz publiczny, nie ogłaszając przetargu, mógł przekroczyć swoje uprawnienia, nie dostosowując się do ustawy o zamówieniach publicznych. Po artykule "Gazety" Alfred Staszak, prokurator okręgowy, nakazał prokuratorom nadzorującym śledztwa wrócić do akt sprawy i ocenić, czy ich kolega podjął słuszną decyzję. Wczoraj, po kilku dniach analizy, postanowiono, że śledztwo ruszy na nowo.

- Mamy już pewność, że prokurator prowadzący postępowanie zbyt pochopnie podjął decyzję o umorzeniu. Oprócz przekroczenia uprawnień przez dyrektora szkoły trzeba sprawdzić także inne wątki, m.in. możliwość przyjęcia korzyści materialnej w zamian za podjęte decyzje - opowiada Grzegorz Szklarz, rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej. Tym razem, by uniknąć ewentualnych błędów, śledztwo ma być prowadzone pod nadzorem samego prokuratora okręgowego.

Śledczy sprawdzą także, dlaczego po niepokojących informacjach od nauczycieli władze miasta nie zleciły kontroli realizacji projektu.

Ogłoszenia różne