Port Lotniczy Radom. Mało efektów, więcej posad

Magdalena Ciepielak, Małgorzata Rusek
24.03.2011 , aktualizacja: 25.03.2011 09:53
A A A
Port Lotniczy Radom nie ogłosi do końca marca przetargu na inwestora dla cywilnego lotniska na Sadkowie. Brakuje też kluczowych dokumentów, bez których lotnisko i tak nie ruszy. O spółce jest za to głośno z powodu zmian kadrowych i kolejnych posad
Do 31 marca mieliśmy się dowiedzieć, czy i kto chce zainwestować w cywilny port lotniczy na Sadkowie. Prezydent Andrzej Kosztowniak obiecywał to przed wyborami i podawał taki termin. Do dzisiaj nie ogłoszono nawet przetargu na inwestora i nie będzie ogłoszony w najbliższym czasie. Jak tłumaczy Kosztowniak, to wina tego, że Czesława Jarosza, poprzedniego prezesa spółki Port Lotniczy Radom, nie było w pracy przez kilka miesięcy. Teraz, jak mówi Kosztowniak, obecny zarząd PL Radom uznał, że "nad pewnymi rzeczami trzeba będzie się nieco dłużej pochylić".

Zarząd się więc pochyla, a czas nagli. Spółka musi uruchomić lotnisko cywilne do 8 września 2013 r. W przeciwnym razie będzie musiała oddać grunty (ponad 140 ha), które Ministerstwo Skarbu przekazało jej pod warunkiem, że w ciągu trzech lat port zacznie działać.

By to się udało, trzeba mieć kilkaset milionów złotych. Miasto takich pieniędzy nie ma, musi znaleźć inwestora. Jak wyglądają jego poszukiwania i kiedy go poznamy? - pytamy w spółce.

- Jest to proces złożony i długotrwały, zwłaszcza że spółka nie posiada kilku wymaganych prawem podstawowych dokumentów. Jaki procent akcji będzie należał do inwestora, a jaki do miasta, zależy od wyników prowadzonych rozmów i jest w tej chwili niemożliwy ze zrozumiałych względów do określenia - odpowiada nam Kajetan Orzeł, zatrudniony w ostatnich dniach rzecznik Portu Lotniczego Radom.

O jakie ważne dokumenty chodzi, bez których nie będzie lotniska? - Zarząd rozpoczął na początku br. opracowywanie dokumentów niezbędnych do uzyskania zezwolenia na założenie lotniska cywilnego, a potem wpisania go do rejestru lotnisk cywilnych - informuje Orzeł.

Dziwi to, że o jeden z kluczowych dokumentów spółka dopiero się ubiega. Ale jak się dowiadujemy, nie jest to jedyny tej wagi dokument, bez którego port lotniczy nie ruszy, a którego nie ma. 2 lutego br. spółka wystąpiła o decyzję środowiskową do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. Dyrekcja 8 marca zobowiązała PL Radom do przedstawienia oceny oddziaływania na środowisko i ustaliła zakres raportu, który spółka ma jej przedłożyć. I zawiesiła postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowej. Na jak długo? To zależy od tego, jak szybko spółka dostarczy raport. A ta już zatrudniła na rok Jacka Słupka jako eksperta ds. ochrony środowiska i ornitologii. Słupek ma prowadzić badania ornitologiczne mające na celu inwentaryzację i waloryzację przyrodniczą.

- Prace te zgodnie z decyzją RDOŚ zakończą się w lutym 2012 r. i jednocześnie trwać będzie przygotowywanie brakującej dokumentacji raportu o oddziaływaniu na środowisko - twierdzi Orzeł.

Z kolei w RDOŚ słyszymy: - Ochrona ptaków to tylko jeden z aspektów, ale nie kluczowy. W badaniach trzeba wziąć pod uwagę poziom hałasu, drgań, zanieczyszczenia powietrza. Są jeszcze kwestie odprowadzania ścieków, ochrony wód, a więc wszystko to, co oddziałuje na ludzi - wymienia Agata Antonowicz, rzeczniczka RDOŚ.

- Czy prace nad raportem środowiskowym nie mogły się zacząć wcześniej? - pytamy prezydenta Kosztowniaka

- Pewnych rzeczy nie mogliśmy robić, bo nie mieliśmy tytułu prawnego do gruntów. Po tym, jak spółka teren otrzymała [ostatnie hektary dostała jesienią - przyp. red.], oczekiwałem większego przyspieszenia. Dlatego zarząd spółki został wzmocniony. Ja potrzebuję zarządu, który pracuje ze mną regularnie. Myślę, że nowy zarząd będzie robić wszystko, aby lotnisko zostało uruchomione jak najszybciej - mówi Kosztowniak.

Zarząd spółki został, jak to określa Kosztowniak, "wzmocniony" 1 września ub.r. Przypomnijmy, członkiem zarządu został wtedy prawnik Adam Klinert, były pracownik stołecznego urzędu, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, i kancelarii premiera za rządu Jarosława Kaczyńskiego. "Gazeta" ujawniła 18 listopada, że Klinert nie złożył wymaganego prawem oświadczenia majątkowego, za co powinien stracić stanowisko. Klinert na kilka tygodni poszedł na zwolnienie lekarskie. Posady nie stracił, bo wybronił go wynajęty przez spółkę prawnik.

Jarosza, który według Kosztowniaka był długo nieobecny w pracy, odwołano dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia. Zastąpił go Tomasz Siwak, zarządca nieruchomości, ekonomista po Politechnice Radomskiej, też ze stażem w kancelarii premiera w latach 2005-2007.

Kosztowniak mówił dziennikarzom, że nie obchodzi go, kto z jaką partią jest związany. Obchodzi go fachowość.

Siwak i Klinert zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych. Spółka Port Lotniczy Radom SA utrzymuje się jedynie z odsetek od kapitału w wysokości 22,5 mln zł, który przekazała jej rada miejska, oraz tego, co zarobi przy okazji organizowanych co dwa lata pokazów Air Show. Ale - jak się okazuje - PL Radom ma pieniądze na zatrudnianie kolejnych osób - przybyli sekretarka, rzecznik prasowy (bez etatu) i ornitolog. Teraz to już razem sześć osób.

Pytany o mnożenie etatów, Kosztowniak odpowiada, że w sprawy kadrowe się nie będzie wtrącał. - Ja pytam o efekty pracy i z tego rozliczam. Uważam, że prace w spółce mogą iść szybciej. Jeśli tak się nie stanie, to będę szukał kogoś innego - zapowiada Kosztowniak.

W ostatnich dniach powiększyła się też rada nadzorcza Portu Lotniczego Radom. Czwartym jej członkiem został 34-letni Paweł Karcz, dyrektor ds. operacyjno-technicznych w Porcie Lotniczym Łódź.

Komentują radni


Jak działa spółka Port Lotniczy Radom ocenia... przez Gazeta_Radom


O sytuacji w spółce Port Lotniczy Radom mówi... przez Gazeta_Radom


Waldemar Kordziński, radny PO: prezydent... przez Gazeta_Radom

W sobotę w "Gazecie"

Analizy i komentarze - podsumowujemy ponad cztery lata działalności spółki Port Lotniczy Radom SA, oceniamy szanse na otwarcie cywilnego portu lotniczego

Zobacz także