Tylko u nas. Co CBA odkryło na stadionie w Poznaniu

Piotr Żytnicki
07.06.2011 , aktualizacja: 07.06.2011 09:22
A A A
CBA i prokuratura podejrzewają, że przy budowie poznańskiej areny piłkarskiej łamano prawo: kierownik budowy okłamał straż pożarną, a projektant bez przetargu dostał zlecenie na ponad 4 mln zł
Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego w lutym br. zabrali z Urzędu Miasta dokumenty dotyczące wartej ponad 700 mln zł budowy poznańskiego stadionu. Otrzymali bowiem informacje, również od miejskich urzędników, że podczas inwestycji łamano przepisy. Wnioski z kontroli spowodowały, że w poniedziałek prokuratura zdecydowała się rozpocząć śledztwo. Dotarliśmy do szczegółów.

Łatwopalne miliony

W sierpniu ub.r., miesiąc przed otwarciem stadionu, straż pożarna sprawdzała, czy obiekt jest bezpieczny. Odkryła, że drogi ewakuacyjne na dwóch trybunach są ocieplone łatwopalnym styropianem, co jest niezgodne z przepisami. Nakazała więc zastosować takie rozwiązanie, by izolacja była odporna na ogień.

Tydzień przed otwarciem stadionu kierownik budowy zapewnił, że polecenie wykonano, więc strażacy zgodzili się na otwarcie areny. To ważne, bo wyprzedano już bilety na koncert Stinga, który miał inaugurować otwarcie obiektu.

Po kilku tygodniach jednak strażacy znów zrobili kontrolę. Izolacja ze styropianu nie zniknęła. Stało się to dopiero po kilku miesiącach, gdy zastąpiła ją wełna mineralna. Ta wymiana, według CBA, kosztowała miasto 10 mln zł.

Zdaniem agentów, kierownik budowy "poświadczył nieprawdę". Poza tym wykonawca zamiast wymieniać styropian na drogą wełnę, mógł - jak twierdzi CBA - zasłonić styropian np. płytami gipsowymi, co byłoby o wiele tańsze i również bezpieczne. W grę wchodzi więc także podejrzenie działania na szkodę miasta.

Paweł Łukaszewski, inspektor nadzoru budowlanego, który kontrolował stadion, mówi, że w projekcie budowlanym stadionu była mowa o izolacji wełną mineralną. Natomiast później, w tzw. projekcie wykonawczym, styropian pojawił się zamiast wełny. Ale, jak podkreśla Łukaszewski, projekt budowlany jest ważniejszy od wykonawczego.

Ryszard Dembiński, prezes miejskiej spółki Euro Poznań 2012, odpowiedzialny za budowę: - Ten projekt wykonawczy, uwzględniający styropian, otrzymaliśmy w spadku od Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, które początkowo prowadziły inwestycję. Także projektant potwierdzał, że ma to być styropian.

Fakt, że styropian ostatecznie zastąpiła droga wełna, a nie zasłoniły go płyty gipsowe, tłumaczy zaleceniami strażaków. - Kierownik wykonał je w terminie - zapewnia.

Projekt z wolnej ręki

Agenci CBA zarzucają także POSiR, że zleciły bez przetargu prace za 4,6 mln zł.

Stadion projektowała pracownia poznańskiego architekta Wojciecha Ryżyńskiego. W 2009 r., gdy inwestycja była już zaawansowana, POSiR zleciły architektowi również projekt wnętrza stadionu. Urzędnicy, we wrześniu 2009 r., powiadomili Urząd Zamówień Publicznych, że Ryżyński dostanie to zlecenie z wolnej ręki i - nie czekając na odpowiedź UZP - podpisali z architektem umowę o wartości 4,6 mln zł.

Urzędnicy tłumaczyli, że musieli tak zrobić, bo Ryżyński miał prawa autorskie do projektu stadionu. I bez przetargu musiał dostawać kolejne zlecenia na stadionie. Inaczej - jak twierdzili - architekt mógłby zablokować rozbudowę areny.

Prezes UZP odpowiedział jednak, że POSiR działały niezgodne z przepisami. Urzędnicy zaskarżyli tę decyzję, ale Krajowa Izba Odwoławcza przyznaje rację prezesowi UZP.

Prokuratura podejrzewa, że szefowie POSiR przekroczyli uprawnienia i mogli działać na szkodę miasta, bo nie wiadomo, czy w przetargu nie zgłosiłby się tańszy projektant. Za zlecenie odpowiadał Janusz Rajewski, ówczesny prezes POSiR. W poniedziałek nie udało nam się z nim skontaktować.

Ryszard Żukowski, obecny szef POSiR, nie chciał komentować sprawy. O śledztwo zapytaliśmy także prezydenta Ryszarda Grobelnego. Anna Szpytko, rzeczniczka prezydenta: - Nic nie wiemy o takim śledztwie. Nie komentujemy go.

Od kilku dni poznańska prokuratura sprawdza również, czy w POSiR pod rządami Rajewskiego nie doszło do antydatowania dokumentów. Chodzi o zgodę na podnajem magazynu na stadionie firmie "Litara", szefa poznańskich kiboli, który prowadził katering na meczach Lecha. Sprawę ujawniła "Gazeta".

Zobacz także