Kto zbuduje stadion miejski w Łodzi. Przetarg mocno ograniczony

Szymon Bujalski
03.09.2011 10:00
A A A
Z informacji ?Gazety? wynika, że kryteria budowy stadionu miejskiego przy al. Unii spełnia tylko jedna polska firma. Wszystkie pozostałe do przetargu podejść nie mogą... z powodu jednego słowa.

Na przełomie czerwca i lipca miasto rozpisało przetarg na zaprojektowanie i wybudowanie stadionu miejskiego (za nieco ponad 120 mln zł netto) oraz hali sportowej (ponad 40 mln) przy al. Unii. Choć jego zwycięzcę poznamy najwcześniej w październiku, w magistracie praca nad inwestycją trwa bez przerwy. - Podobno do wydziału sportu, który przeprowadza przetarg, wpłynęło ponad 200 zapytań od zainteresowanych firm. Jego pracownicy na wszystkie muszą odpowiedzieć najpóźniej na początku września - mówi nasz informator.

Jak dowiedziała się "Gazeta", prezydent Hanna Zdanowska nakazała wydziałom zajmującym się inwestycją potraktować sprawę priorytetowo. Termin składania ofert minie 30 września. - Budowa stadionów jest jednym z niewielu zadań, które obecna władza może doprowadzić do końca. To byłby dla rządzących olbrzymi sukces, dlatego jakiekolwiek wpadki czy opóźnienia są wykluczone - słyszymy w magistracie.

Jest jednak bardzo możliwe, że będzie wręcz odwrotnie. Z naszych informacji wynika, że do przetargu nie będzie dopuszczona większość polskich firm, które w ostatnich latach były odpowiedzialne za budowę stadionów. A wszystkiemu winne jest jedno słowo. W warunkach przetargu magistrat zaznaczył bowiem, że wykonawca musi przedstawić, iż w okresie pięciu ostatnich lat wykonał "jedną robotę budowlaną polegającą na budowie nowego i oddaniu do użytku stadionu piłkarskiego o pojemności min. 15 tysięcy miejsc siedzących na częściowo lub całkowicie zadaszonych trybunach o wartości nie mniejszej niż 80 000 000 PLN".

Problemem w całym zdaniu jest słowo "budowa". To oznacza bowiem, że łódzkiego stadionu miejskiego nie mogą wykonać firmy, które stadiony przebudowywały. W ten sposób z przetargu zostają wykluczeni m.in. wykonawcy obiektów w Krakowie, Bydgoszczy i Poznaniu. - Każdy, kto widział stadion Cracovii, wie, jaka to perełka. Byłoby wielką szkodą, gdyby jej wykonawca nie mógł nawet podejść do przetargu w Łodzi - uważa informator "Gazety".

Na tym problem się nie kończy. Zdaniem fachowców w Polsce jedyną firmą, która spełnia tak postawione kryteria przetargu, jest wykonawca gdańskiej PGE Areny. - Niektórzy przekonują, że konkurencja się znajdzie, ale to nie jest wcale takie pewne. Zresztą nawet jeśli tak będzie, to i tak ile firm może pochwalić się budową zupełnie nowego stadionu? Dwie? Może trzy? Tak mała konkurencja - o ile ona w ogóle będzie - na dobre na pewno nie wyjdzie - zauważa rozmówca "Gazety".

Podobnego zdania jest także Filip Kenig, jeden z właścicieli ŁKS-u, który ma być głównym użytkownikiem nowego stadionu. - Wiadomo, że im więcej firm wystartuje w przetargu, tym większa możliwość wyboru dla miasta. A co za tym idzie - większe szanse na zaoszczędzenie pieniędzy i wybranie naprawdę najlepszej oferty - uważa Kenig. - Nie wiem, czym kierowało się miasto, tak ustalając kryteria przetargu, ale to jedno słowo nie powinno być powodem wykluczenia dla innych firm. W przetargu zapisane jest zresztą, że oferent musiał wykonać stadion na minimum 15 tysięcy miejsc i za minimum 80 mln zł. Myślę, że tak postawione warunki wykluczają już wszystkie firmy "krzaki" i dają gwarancję tego, że stadion miejski wybuduje firma z doświadczeniem.

Na szczęście nie wszystko w tej sprawie jest przesądzone. Wkrótce na stronie magistratu zawisną wszystkie pytania od oferentów i odpowiedzi. Do tego czasu władze Łodzi będą jeszcze mogły zmienić niekorzystny zapis w przetargu i dopuścić do niego także firmy, które mogą pochwalić się "przebudową" innych stadionów. - Pytanie tylko, czy władze Łodzi się na taki krok zdecydują - słyszymy.

Inny problem stadionu miejskiego dotyczy także sposobu, w jaki miasto chciałoby spłacać jego wykonawcę. Zwycięska firma musiałaby bowiem sama wyłożyć pieniądze na inwestycję i czekać na to, jak miasto ją spłaci. Tymczasem pieniądze na ten cel zapisane są dopiero na rok 2014. - Nie wszystkim taki układ może odpowiadać - kończy nasz rozmówca.

Zobacz także