Hilton, pokój nr 698, czyli jak ustawiano drogowe ceny

kataza, wrób
31.01.2013 01:00
A A A
Majtki się spuszcza albo podciąga. Trzeba robić to w pokoju hotelowym. Najlepiej w Hiltonie. Tuż przed wyruszeniem w rejs. Brzmi jak początek powieści erotycznej? To szyfr, jakim posługiwali się - zdaniem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie - prezesi, wiceprezesi i członkowie zarządów spółek budowlanych, które startowały w przetargach na budowę dróg we wschodniej i centralnej Polsce. Akt oskarżenia jest już w sądzie. O sprawie w grudniu pisały "Gazeta Wyborcza" i "Newsweek".

Jak to wyglądało? Oto fragment stenogramu rozmowy zarejestrowanej przez ABW w czerwcu 2009 r. Według prokuratury członkowie zarządu Strabagu i Mostostalu Warszawa ustalali w niej, kto ma podnieść cenę w przetargu na budowę jednego z odcinków autostrady A4:

- Powiedziałem, że nie spuszczam majtek!

- Ale mnie chodzi, kurde, żeby majtki podciągnąć wyżej jeszcze, no...

- Grzegorz, na ten rejs tam, cośmy się wybierali (...). W tym Hiltonie są trzy pokoje w sumie... Ten pokój, który dla nas zarezerwowałem w Hiltonie, to są dwa pokoje. Ty będziesz miał ten 698.

- Dobrze.

- 698 to jest numer twojego pokoju (...), bo ja mam ten pokój 582. Rozumiesz?

Kluczową sprawą była wysokość gumki w majtkach partnera, czyli poziom oferowanej w przetargu ceny. Jeśli jest za nisko, proszono go o podciągnięcie majtek. Za wysoko - niech trochę opuści.

Ważny był też numer pokoju. Pokoje rezerwowano grupowo i rozdzielano między zainteresowanych - ty dostajesz numer 698, ja 675. Rezerwujący decydował, kto jest w wyższym, a kto w niższym numerze. Oczywiście rezerwujący zawsze był w najniższym. Czemu? Bo numer pokoju oznaczał cenę w przetargu - ten, kto zaoferował najniższą, wygrywał przetarg na budowę autostrady czy ekspresówki. W zamian za to koledzy z wyższych numerów mieli dostawać część prac przy budowie.

Dlaczego posługiwano się tym dziwnym szyfrem? Bo uczestnicy rozmów mieli świadomość, że ktoś może zarejestrować. Przedstawiciel Strabagu krzyczy nawet w pewnym momencie na wspólnika do słuchawki:

- Nie mogę mówić otwartym tekstem, bo wiesz, że te sku... podsłuchują!

Śledztwo trwało trzy lata. Oskarżenie dotyczy trzech inwestycji rozstrzygniętych w 2009 r.: budowy ekspresówki Jeżewo - Białystok; przebudowy tzw. gierkówki na odcinku Piotrków Trybunalski - Rawa Mazowiecka oraz budowy fragmentu autostrady A4 na Podkarpaciu: Radymno - Korczowa.

Prokuratura bada, czy nie doszło do jeszcze innych zmów. Zarzuty postawiono dziesięciu byłym i obecnym prezesom lub członkom zarządów firm budowlanych - utrudnianie przetargów publicznych i działanie na szkodę skarbu państwa, konkretnie GDDKiA. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Oskarżono też Waldemara D., byłego dyrektora oddziału warszawskiego GDDKiA. Za przekazywanie informacji o środkach na realizację inwestycji i przyjęcie wiecznego pióra o wartości 11,7 tys. zł prokurator zarzucił mu przekroczenie uprawnień i korupcję.

Dwóch podejrzanych prezesów firm budowlanych nie dożyło oskarżenia. Sprawa kartelu jest w sądzie, ale skutki odczują nie tylko firmy, które są podejrzane o udział w zmowie. Ponieważ drogi te były finansowane ze środków unijnych, Komisja Europejska zablokowała realizację płatności na wszystkie projekty, w które zaangażowana jest GDDKiA - dziesięć projektów w programie "Polska Wschodnia" i osiem w programie "Infrastruktura i środowisko". W sumie Komisja Europejska wstrzymała płatności na ponad 1,5 mld euro.

Czytaj też: Dotacje na polskie drogi zostały zamrożone

Zobacz także