Walka o warszawskie śmieci na noże. Interwencja u Tuska

Małgorzata Zubik
27.10.2013 , aktualizacja: 25.10.2013 23:43
A A A
Miasto zarzuca stronniczość i żąda wyłączenia ze sprawy wszystkich sędziów, którzy badają przetarg na warszawskie śmieci. Wśród nich jest prezes Krajowej Izby Odwoławczej, dlatego sprawą zajmie się sam premier Donald Tusk.
To niespodziewany zwrot akcji. Jeszcze w piątek zarówno przedstawiciele firm śmieciarskich, jak i urzędnicy byli pewni, że Krajowa Izba Odwoławcza rozstrzygnie sprawę na początku przyszłego tygodnia. I wreszcie będzie jasne, czy miasto może podpisać warte blisko miliard złotych trzyletnie kontrakty z firmami, które wygrały przetarg na obsługę podzielonej na dziewięć części stolicy. Czekają na to nie tylko władze Warszawy, które odroczyły reformę śmieciową do 1 lutego. To być albo nie być dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, które ma szansę zdominować rynek w stolicy. Na werdykt czekają też Lekaro i SITA, które wygrały najniższymi cenami w kilku rejonach miasta (to jedyne kryterium przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci).

Rozstrzygnięcia nie mogą się też doczekać przegrani Byś i Remondis. Te spółki mogą stracić udział w stołecznym rynku. Dlatego odwołały się od wyniku przetargu.

Sędziowie powołują biegłego

Postępowanie toczy się od 3 października. Piątkowa odsłona sporu zaskoczyła obie strony. Sędziowie postanowili powołać specjalistę, który miałby sprawdzić, czy ceny zwycięskich firm są rażąco niskie. To zarzut wobec MPO i Lekaro. - Decyzja o powołaniu biegłych jest bardzo rozsądna i mogłaby być precedensem w podobnych postępowaniach - ocenia Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej, ekspert gospodarki odpadami.

Bo KIO nieczęsto powołuje biegłych - czekanie na opinie trwa. Ich sporządzenie według rzeczniczki KIO Małgorzaty Stręciwilk zajmuje ekspertom nawet miesiąc, a czasem i trzy.

Ratusz wątpi w bezstronność składu sędziowskiego

Nic dziwnego, że przedstawiciele miasta ostro zaprotestowali przeciwko decyzji sędziów. Zaoponowali też MPO i Lekaro. O wiele bardziej zaskakujący był krok ratusza. Jego pełnomocnik zapowiedział wniosek o wyłączenie całego składu rozpoznającego sprawę ze względu na stronniczość. - Uzasadnienie poznamy, gdy wniosek wpłynie do nas na piśmie - mówi Małgorzata Stręciwilk. Dodaje, że już się to zdarzało, ale rzadko.

Nigdy natomiast nie żądano wyłączenia ze składu prezesa lub wiceprezesa KIO. Dlaczego to tak istotne? W takiej sytuacji przepisy przewidują, że wniosek rozpoznaje sam premier.

Dlaczego miasto poszło tak daleko? Wiceprezydent Warszawy Jarosław Dąbrowski, który odpowiada za wdrożenie nowego systemu śmieciowego w stolicy i obserwuje postępowanie w Izbie, mówi: - Mamy pewne wątpliwości co do bezstronności składu.

- To już siódme posiedzenie, dlaczego miasto nie miało zastrzeżeń wcześniej? - zastanawia się radca Anna Specht-Schampera, która reprezentuje firmę Byś.

Urzędników z kolei dręczy pytanie, dlaczego dopiero teraz Izba powołuje biegłego. Wiceprezydent Dąbrowski przekonuje, że niezależnej opinii się nie obawia. Władze Warszawy niepokoją się za to, że nie zdążą ze zmianami w odbiorze śmieci z posesji. Terminy gonią. Do 7 listopada ratusz powinien podpisać umowy z firmami śmieciarskimi, tak by miały zapewniony w warunkach przetargu czas na inwentaryzację śmietników.

Zobacz także
Ogłoszenia różne