Ostatni dzwonek na tramwaj na Białołękę. Unia naciska

Jarosław Osowski
15.06.2010 08:00
A A A
Unia Europejska naciska, by Tramwaje Warszawskie ogłosiły przetarg na budowę linii tramwajowej przez Tarchomin. Są jednak ogromne problemy z tą inwestycją. Szybciej będą tory na Bemowie

Opóźniający się projekt nowego połączenia Tarchomina i Nowodworów ze stacją metra Młociny coraz bardziej grozi ratuszowi ogromną kompromitacją: to już ostatni dzwonek dla urzędników, by zaczęli budowę choć pierwszego fragmentu torów wzdłuż ul. Światowida do tymczasowej pętli za ul. Mehoffera. Inaczej tramwaje nie ruszą tędy w momencie otwarcia mostu Północnego pod koniec 2011 r. Właśnie mija rok od rozpoczęcia budowy nowej przeprawy, a przygotowania do tramwajowej inwestycji ciągle w lesie, choć zaczęły się już wiosną 2008 r. Wybrany wkrótce potem projektant dostał aż półtora roku na przygotowanie kompletu dokumentów wraz z pozwoleniem na budowę. Mimo to wciąż ich nie ma, nie udało się dotrzymać już dwóch terminów.

Choćby kawałek torów

Nikt więc już w ratuszu nie marzy o otwarciu nowej linii od razu w całości (2,5 km) aż do pętli Winnica w okolicy skrzyżowania Modlińskiej z ul. Poetów. Nie można tam skupić wszystkich gruntów, tramwajowe projekty nie pokrywają się z planem zagospodarowania, w dodatku miasto uparło się, by przy okazji dobudować bardzo szeroką ul. Światowida. To budzi protesty okolicznych mieszkańców. Powstał nawet społeczny projekt nowej linii tramwajowej. Część urzędników przyznaje nieoficjalnie, że jest znacznie lepszy od oficjalnego, ale klamka zapadła.

Zamieszanie zaniepokoiło Unię Europejską. W lipcu zeszłego roku prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz pochwaliła się, że na linię do Winnicy Bruksela przyznała nam aż 279 mln zł. UE dokłada się też do wartego 1,5 mld zł kontraktu z bydgoską Pesą na dostawę 186 nowych wagonów Swing. Pierwszy z nich jeździ od dziś trasą czwórki z Bródna na Wyścigi. Na Tarchomin Tramwaje Warszawskie chcą skierować 31 swingów. - Unia ciśnie nas, żeby ogłaszać już przetarg na budowę torów - powiedział "Gazecie" prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos. Pytany, kiedy to się stanie, nie chciał podać żadnego terminu. Powód: niejasna sytuacja z pozwoleniem na tę inwestycję.

Dwie linie, dwa tory

Lepsze informacje prezes Karos ma dla mieszkańców Bemowa. Tu Tramwaje zamierzają dokończyć brakujący odcinek torów wzdłuż ul. Powstańców Śląskich. Spółka dostała dla nich właśnie decyzję środowiskową. Na prośbę miejskiego inżyniera ruchu trwają dodatkowe obliczenia i pomiary dla skrzyżowań z Górczewską i Radiową, gdzie będą się zaczynać nowe tory. Znany jest już ich przebieg. Tramwaje pojadą środkiem między jezdniami ul. Powstańców Śląskich (m.in. nowym wiaduktem nad trasą ekspresową S8 budowaną przez środek Bemowa) aż za skrzyżowanie z Radiową, które musi zostać całkowicie przebudowane - na jego środku znajdą się rozjazdy z istniejącą linią w kierunku Koła. Dopiero 200 m dalej tory skręcą na wschodnią stronę ul. Powstańców Śląskich.

- Przetarg na firmę, która zaprojektuje, a potem zbuduje nową linię, chciałbym ogłosić jeszcze przed urlopem - deklaruje prezes Karos. Czyli najpóźniej 15 lipca. Ratusz liczy, że akurat na jesienne wybory samorządowe uda się podpisać umowę z wykonawcą, początek robót przewiduje na marzec, a ich koniec - na sierpień 2011 r.

Jeszcze w tym roku tramwaje mają wrócić na odcinek wzdłuż ul. Dywizjonu 303 w stronę Boernerowa. Aż do zakrętu w ul. gen. Kaliskiego zyska on drugi tor, a na przystanku przed Wojskową Akademią Techniczną planowana jest nowa mijanka. To pozwoli skierować do rozbudowujących się osiedli w tej okolicy nową linię tramwajową bezpośrednio z centrum.

Przeczytaj także: Praga bez ani jednej obwodnicy

Zobacz także