Podwykonawcy będą lepiej chronieni przez prawo

Marek Wielgo
13.02.2013 , aktualizacja: 12.02.2013 20:29
A A A
Łącznie ponad 557 mln zł nie zapłaciły firmy budujące drogi i autostrady swoim podwykonawcom. W przyszłości ma ich przed tym chronić prawo zamówień publicznych. Rząd postanowił we wtorek skierować do Sejmu stosowne poprawki
Stosowną nowelizację tej ustawy przyjął we wtorek rząd i skierował ja do Sejmu.

Z danych rządu wynika, że na niezapłacone faktury skarży się co najmniej 837 przedsiębiorców. Najbardziej dostali w kość ci, którzy załapali się na realizację kontraktów drogowych. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad mówi o 704 poszkodowanych. Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej informuje o kolejnych 23 firmach, które nie dostały pieniędzy (ponad 27 mln zł) za prace na kontraktach kolejowych. Ministerstwo Sportu i Turystki przyznaje, że nieuregulowane płatności wobec 80 podwykonawców i dostawców przy budowie Stadionu Narodowego sięgają 102 mln zł.

Jednak nie jest to wyłącznie problem firm. Część pieniędzy musi teraz wypłacić państwo, bo w pewnych sytuacjach zobowiązuje je do tego kodeks cywilny (solidarna odpowiedzialność inwestora i wykonawcy) lub specjalna ustawa, którą w ubiegłym roku uchwalił Sejm.

Dodajmy, że rząd zdecydował się na takie wypłaty, gdy przez kraj przetoczyła się fala protestów przedsiębiorców twierdzących, że grozi im bankructwo, bo nie mogą się doczekać uregulowania rachunków przez firmy, dla których pracowali przy budowie dróg. Żeby w przyszłości nie doszło do podobnej sytuacji, rząd postanowił skierować do Sejmu projekt nowelizacji prawa zamówień publicznych.

Zgodnie z projektem zamawiający roboty budowlane będzie musiał wiedzieć o wszystkich umowach zawartych przez wykonawcę z podwykonawcami (także podwykonawcami podwykonawców) oraz z dostawcami materiałów i usług (np. transportowych), o ile ich wartość przekroczy 0,5 proc. wartości kontraktu. Zaakceptowane przez zamawiającego firmy będą mogły dzięki temu zażądać od niego zapłaty w sytuacji, gdy nie otrzymają jej od wykonawcy. Ta kwota byłaby potem potrącana z jego wynagrodzenia.

Prezesowi Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Markowi Michałowskiemu nie podoba się jednak sposób, w jaki kontrakty budowlane trwające dłużej niż rok miałyby być rozliczane. Otóż wykonawca miałby dostawać zapłatę za część wykonanych robót dopiero po przedstawieniu rozliczenia z podwykonawcami, także tymi dalszymi (w sytuacjach spornych pieniądze trafią do depozytu sądowego, gdzie czekać będą na rozstrzygnięcie). Michałowski zwraca uwagę, że dla wykonawców oznaczałoby to konieczność finansowania kosztów inwestycji. - Pieniądze powinny iść z góry do dołu - mówi Michałowski. I wyjaśnia, że taki mechanizm sprawdza się w przypadku prywatnych inwestycji. Wykonawca dostaje zapłatę po wykonaniu pierwszego etapu budowy, ale zanim wystąpi o kolejną, musi się rozliczyć z podwykonawcami. Dopóki tego nie zrobi, nie dostanie pieniędzy.

Szef Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa ostro krytykuje pomysł rządu, by zamawiający roboty budowlane mogli żądać od firm startujących w przetargu podania ich potencjalnych podwykonawców. - To nierealne, zwłaszcza w przypadku zamówienia typu zaprojektuj i zbuduj. Oznaczałoby to wiązanie się z podwykonawcą, który będzie potrzebny np. za dwa lata - mówi Michałowski.

Innego zdania jest prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi. Według niego jest szansa, że nie będzie tzw. podwójnych przetargów. Dziś często jest tak, że firma otrzymuje kontrakt, a następnie organizuje "przetarg" na wykonanie robót. Najgorsze jest to, że podwykonawcy często brani są po to, aby ich wykorzystać.

Według rządu przepis ma zapobiec zmowom, o których istnieniu prokuratura jest przekonana w przypadku trzech dużych inwestycji drogowych. Przedsiębiorcy mieli umawiać się, kto wygra przetarg i za ile. Zwycięzca miałby potem zatrudnić przegranych jako podwykonawców.

Dodajmy, że projekt umożliwia też zamawiającym określenie, jaką część kontraktu budowlanego wykonawca ma wykonać samodzielnie. Malusiemu podoba się to rozwiązanie, gdyż dzięki niemu kontrakty dostaną firmy, które zainwestują w pracowników i sprzęt.

Giełda wierzytelności: Kontrahenci nie płacą na czas? Spróbuj sprzedać faktury! Odzyskaj pieniądze.




Zobacz także
Ogłoszenia różne