Borowski: Nie ma jeszcze projektów stadionów na Euro 2012

Rozmawiał Jacek Żakowski
10.08.2007 , aktualizacja: 10.08.2007 00:00
A A A
- Na dzisiaj żaden projekt stadionów nie został zamówiony, w tej sytuacji jesteśmy. Myślę, że jest bardzo trudno, ale są ogromne szanse, że zdążymy. Mam nadzieję nie będzie to sprawą przetargów politycznych i wtedy się uda, jeżeli będzie to się na pewno nie uda - powiedział szef gabinetu politycznego w Ministerstwie Sportu Michał Borowski w ?Poranku Radia TOK FM?.
Jacek Żakowski: Czy to, co się dzieje w polskiej polityce od kilku dni jest problemem z punku widzenia Euro 2012?

Michał Borowski: Z pewnością jest to problem, bo wszyscy, którzy chcą pracować i mogą pracować przy organizacji Euro, przy budowie tego, co jest ogromnym projektem modernizacyjnym dla całego kraju, czują się niepewnie i pewnie szukają innej pracy, ponieważ boją się, że nie będą mogli kontynuować.

Jacek Żakowski: A pan już szuka pracy?

Michał Borowski: Ja nie szukam pracy, ja mam bardzo dużo różnych ofert. Po ukończeniu mojej działalności, jako naczelny architekt, miałem cały szereg bardzo ciekawych propozycji, ale dostałem tą propozycję, którą uznałem za najciekawszą i dlatego będę to kontynuował, ponieważ jestem przekonany, że jest to projekt ponadpolityczny.

Jacek Żakowski: Rozumiem, praca szuka człowieka i go znalazła. Ale czy da się uruchomić te wszystkie procedury związanie z Euro, jeżeli Sejm podejmie decyzję o samorozwiązaniu? Czy te ustawy, o których pan ostatnio mówił w "Gazecie", ułatwiające procedury uruchamiania publicznych inwestycji mają szansę być uchwalone w tak krótkim czasie, do października?

Michał Borowski: Pragnę wspomnieć, że w wypowiedziach z wczorajszego spotkania prezydenta Kaczyńskiego z przewodniczącym Tuskiem było wyraźnie widać, że istnieje jakaś zgoda co do pewnych wspólnych działań.

Jacek Żakowski: To są te działania między innymi?

Michał Borowski: Mam nadzieję, chociaż nie wymieniono tego, że tak samo, jak ustawy dotyczące na przykład układu z Schengen, czyli ochrony naszych granic, tak samo ustawy dotyczące dużych inwestycji związanych z realizacją Euro, oczywiście nie tylko Euro, nie róbmy fetyszu z tej piłki nożnej, tu chodzi przecież o to, żeby budować drogi, lotniska, dworce kolejowe i to szybko. Myślę, że nawet ta ustawa wejdzie, natomiast co do reszty, to jest to oczywiście duża niepewność.

Jacek Żakowski: W dzisiejszej "Gazecie" Krzysztof Stępiński pisze tak: "Michał Borowski były naczelny architekt mówił "Gazecie", iż urzędnicy zamawiający inwestycje muszą przestać się bać, że składając swój podpis ryzykują karierę, oskarżenia o korupcję. Strach i obawa przed podejrzeniami to istotne przyczyny braku poważnych inwestycji ułatwiających życie Warszawiakom". Zgadza się pan z tym?

Michał Borowski: Tak, oczywiście.

Jacek Żakowski: Czytam dalej: "Wskazanie odpowiedzialnych za to osób nie nastręcza trudności. Rada Borowskiego doprawdy doskonała jest, tyle że niemożliwa do wykonania w kraju, gdzie rządzi prokuratura, policja, CBA i ABW, czyli organa podległe władzy podejrzliwej". Racja?

Michał Borowski: Tak, jest w tym dużo racji, chociaż Krzysztof Stępiski, którego uwagi na ogół bardzo sobie cenię, nie ma najmniejszego doświadczenia, jeżeli chodzi o zamawianie dużych inwestycji w sferze publicznej. Podchodziłbym do tego z pewną ostrożnością. Oczywiście, że tak jest, powiem więcej: jeżeli chodzi o gigantyczne inwestycje, o których mówimy, czyli stadiony, które kosztują między pół miliarda, a miliardem, które muszą być zamówione w formie projektów, z których każdy kosztuje kilkadziesiąt milionów złotych... Każdy projekt stadionu to jest więcej, niż roczny obrót największych polskich biur architektonicznych. Ja nie uważam, że jest cokolwiek złego w tym, żeby przy stole negocjacyjnym, jeżeli ma się w ciągu dwóch tygodni kupić taki projekt za kilkadziesiąt milionów, byli reprezentanci z NIK-u, albo z CBA, czy to w formie tajnej, czy jawnej. Niech będą, tylko niech nie przychodzą później.

Jacek Żakowski: Tu negocjacje, tam lustro weneckie, siedzą oficerowie nagrywają - O! Ten jest miękki!

Michał Borowski: I za lustrem, i przed lustrem.

Jacek Żakowski: To jest rzeczywiście poważna propozycja? Jakoś z tego trzeba wyjść, są zasadniczo dwa sposoby walki z korupcją, jeden to jest ten biurokratyczny, który zablokował prowokację w Ministerstwie Rolnictwa, a drugi to jest właśnie ten spadający jastrząb, który coś wyrywa od czasu, do czasu. Jaki ma pan pomysł na to, żeby przyspieszyć inwestycje, a jednocześnie ograniczyć korupcję i paranoję korupcyjną?

Michał Borowski: Ja bym najpierw wypowiedział się na temat możliwości działania w taki sposób, ażeby było to działanie gospodarne. Nie każda rzecz, która jest przeprowadzona w sferze publicznej, jest gospodarna, chociaż wcale nie jest korupcyjna. Możemy prowadzić działania urzędnicze, które są bez żadnych zarzutów, ale które prowadzą do złego rozwiązania i nikt za to nie będzie odpowiedzialny. Możemy również wyobrazić sobie teoretycznie, że ktoś coś buduje, bardzo dobrze, uzyskał bardzo dobrą cenę i gdzieś dostał od kogoś prezent, ja nie mówię, że tak powinna być. Musimy sobie zadać pytanie: Czy każda działalność, która jest wolna od wszelkich zarzutów, jest słuszna? Jeżeli będziemy kupowali złe projekty, chociaż niekorupcyjne, jeżeli będziemy w przetargach uzyskiwali bardzo wysokie ceny, to może niższą cenę można osiągnąć w negocjacjach? Gdzieś musi być jakiś zdrowy rozsądek! Tego zdrowego rozsądku dzisiaj nie ma.

Jacek Żakowski: A jak zrobić, żeby do niego dojść? To, co się w Polsce stało w ostatnich latach, to jest zmiana mentalościowa, kulturowa, trochę zmieniło się prawo, ale przede wszystkim...

Michał Borowski: Postępowania prowadzone przez urzędników, którzy tak samo wykonują zadania polegające na zakupie inwestycji, usług, tak jak prowadzi się zadania w ramach tak zwanego kodeksu postępowania administracyjnego, czy w moim przypadku na przykład wydawania pozwoleń na budowę, jest z gruntu błędne. Realizacja zadań najbardziej przypomina działalność gospodarczą. Wydawanie pozwoleń i bycie władzą, to jest zupełnie co innego. Pan się pyta co jest najważniejsze? Najważniejsze jest oczywiście to, żeby ci, którzy się zajmują taką działalnością zarabiali przynajmniej dwie trzecie, a najlepiej tyle, co się zarabia na rynku. Nie jest rzeczą normalną, żeby urzędnicy pracujący na przykład przy zamawianiu dróg w Warszawie, zarabiali jedną piątą tego, co zarabiają panowie po drugiej stronie stołu.

Jacek Żakowski: Jedna piąta to by było chyba jeszcze nieźle.

Michał Borowski: Nie przesadzajmy, trzy tysiące do piętnastu, to mniej więcej tak jest.

Zobacz także
Ogłoszenia różne