Głupie pytania blokują most i dworzec

Krzysztof Śmietana
02.02.2009 , aktualizacja: 30.01.2009 18:54
A A A
Setki pytań, w tym dużo absurdalnych, paraliżuje przetargi, m.in. na most Północny czy przebudowę Dworca Gdańskiego. Kto głupio pyta? Firmy budowlane.
Artyści chcą w Warszawie przywrócić Święto Głupców. Nie tylko oni. Spółki, które starają się o kontrakt na budowę mostu Północnego, zadają coraz bardziej idiotyczne pytania, by zyskać na czasie i lepiej przygotować swoje oferty. Oto kilka przykładów: "Czy w trakcie rozbiórki domów wewnątrz mogą znajdować się ludzie?", "Czy w trakcie rozbiórki garażu w środku mogą być samochody?", "Czy wiaty przystankowe muszą być w jednym kolorze?".

Autor durnych pytań anonimowy

W przetargu na most Północny startuje dziesięć firm i konsorcjów walczących o to zlecenie, które może być warte grubo ponad miliard złotych. Trudno o lepszy kontrakt w czasach kryzysu. Tylko wciąż nikt nie może go podpisać. Właśnie z powodu zgłaszania pytań już po raz trzeci trzeba było przesunąć termin otwarcia ofert na budowę przeprawy. Firmy zadały ich blisko 1,5 tys., co opóźniło przetarg o półtora miesiąca.

Które spółki zadają najbardziej absurdalne pytania? Chcieliśmy to sprawdzić i zmusić szefów do odpowiedzi, dlaczego w taki sposób opóźniają realizację kluczowej inwestycji dla warszawiaków, a zwłaszcza mieszkańców Białołęki.

Drogowcy twierdzą, że nie mogą tego ujawnić, bo zabrania im prawo. - My tylko pytamy o konkretne kwestie - zarzeka się Dariusz Słotwiński, szef firmy Strabag, która startuje w przetargu na most. Twierdzi jednak, że firmy muszą pytać, bo dokumentacja projektowa i przetargowa jest niekompletna.

Do zadawania głupich pytań nie chce się też przyznać Mostostal Warszawa. - Projekty rzeczywiście są wybrakowane. Wiele kwestii trzeba dodatkowo wyjaśnić - przekonuje Agnieszka Kuźma-Filipek z biura prasowego Mostostalu.

Inwestycje sparaliżowane przez firmy

Blisko 700 pytań opóźnia także przebudowę peronów na Dworcu Gdańskim, gdzie ma także powstać tunel na stację metra i na Żoliborz. W tym przypadku termin otwarcia ofert przesuwano już dwukrotnie, a cześć zadawanych pytań też była zupełnie niepoważna.

Wielokrotną możliwość ich zadawania, i to na cztery dni przed terminem otwarcia kopert, krytykuje szef komisji infrastruktury Rady Warszawy Dariusz Klimaszewski. - To kompletnie paraliżuje inwestycje. Pytania powinny być przyjmowane najwyżej dwa tygodnie przed ujawnieniem ofert. I to tylko raz - zaznacza i przypomina, że prawo zamówień publicznych nowelizowano wielokrotnie, ostatni raz na jesieni.

Możliwość zadawania pytań tuż przed otwarciem kopert broni jednak Urząd Zamówień Publicznych. - Te pytania pozwalają rozwiać niejasne zapisy specyfikacji przetargowej. Dzięki temu można uniknąć sytuacji, w której złożona zostanie nieprawidłowa oferta. To groziłoby znacznie większymi opóźnieniami przetargu - twierdzi Anita Wichniak-Olczak, rzecznik UZP. Dodaje, że trudno byłoby podzielić pytania na absurdalne i konkretne.

Poseł broni takiego prawa

Według wiceszefa sejmowej komisji infrastruktury Janusza Piechocińskiego kolejne poprawianie prawa zamówień publicznych w celu eliminacji głupich pytań nie ma sensu. - Firmy, które chcą lepiej przygotować oferty, zawsze znajdą sposób, by zablokować przetarg - jak nie idiotycznymi pytaniami, to protestami. Prawo pozwala jednak szefowi Urzędu Zamówień Publicznych interweniować w określonych przypadkach i przyspieszyć przetarg - twierdzi Piechociński.

Kolejny termin składania ofert na most Północny wyznaczono na 10 lutego. Czy będzie już ostateczny? - Na to liczymy. Dobrą wróżbą może być to, że pytań jest coraz mniej. Na wszystkie już odpowiedzieliśmy. Na głupie też. Następnych do dziś nie ma - mówi Agata Choińska, rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych.

Kolejne opóźnienia z mostem stawiają pod znakiem zapytania deklarowany termin oddania przeprawy. Trudno będzie ją ukończyć przed końcem 2011 roku.

Sprawdź najlepszy rozkład jazdy komunikacji miejskiej w Warszawie



Zobacz także