Chcecie działkę? To macie

Aleksandra Dybiec
31.03.2010 , aktualizacja: 31.03.2010 21:18
A A A
Ogromny, niezagospodarowany teren na Podolszycach Północ trafił w ręce prywatnych inwestorów, którzy chcą tam zbudować m.in. korty tenisowe. Choć pomysł jest strzałem w dziesiątkę, to pojawia się jeden zgrzyt: ratusz oddaje działkę w 20-letnią dzierżawę bez ogłaszania przetargu.
Wydzierżawienie terenu przy ul. Baczyńskiego (to działki o łącznej powierzchni ponad 15 tys. m kw. usytuowane pomiędzy Gimnazjum nr 8 a Szkołą Podstawową nr 23) było jednym z punktów wtorkowej sesji rady miasta. W skrócie: dwóch prywatnych inwestorów (znany płocki wioślarz Bogdan Zalewski i jego kolega Lech Mikołajewski) wystąpiło z wnioskiem do ratusza o udostępnienie terenu pod budowę obiektów sportowo-rekreacyjnych (kortów tenisowych, boisk do minigolfa i squasha, ścianki do wspinaczki). Miasto zgodziło się oddać leżące odłogiem działki na Podolszycach Północ w 20-letnią dzierżawę. Co ważne - postanowiło zrobić to w formie bezprzetargowej.

O tym, czy tak się stanie, mieli zadecydować radni. I choć jeszcze przed rozpoczęciem głosowania w tej sprawie dało się słyszeć opinie opozycji, że taka procedura jest podejrzana, uchwała przeszła.

- Nie jesteśmy przeciwni zagospodarowaniu tego terenu na cele sportowo-rekreacyjne. Wprost przeciwnie - komentuje radny klubu PO, Artur Jaroszewski. - Ale jesteśmy przeciwni nieprzejrzystej procedurze i dziwnemu trybowi "wyłonienia" dzierżawcy. Uważamy, że powinien być przeprowadzony publiczny konkurs lub przetarg, w którym jednym z kryteriów oceny powinna być stawka dzierżawy.

Jaroszewski podkreśla, że kilka razy pytał o cenę wydzierżawienia (m.in. podczas komisji gospodarki komunalnej), ale nie uzyskał satysfakcjonującej odpowiedzi. - Usłyszałem, że stawka jest jeszcze nieznana, bo trwają negocjacje - mówi radny PO i dodaje, że podobne wątpliwości mieli członkowie klubu SLD.

- To prawda, ja również podnosiłem sprawę bezprzetargowej dzierżawy na komisji, ponieważ budzi to wątpliwości - przyznaje Arkadiusz Iwaniak z SLD. - Ale zadałem sobie pytanie, co jest bardziej słuszne: zastanawianie się nad procedurą czy szansa na zagospodarowanie tego terenu. Uznałem, że to drugie. Bo skoro miasto nie ma pomysłu, co zrobić z tą nieruchomością, to czemu nie oddać jej w ręce osób prywatnych.

- Taka procedura jest prawnie dopuszczona - broni się odpowiadający za inwestycje wiceprezydent Tomasz Kolczyński. - Oczywiście moglibyśmy ogłosić przetarg i czekać, aż pojawią się następni oferenci. Albo za kilka lat, kiedy zabezpieczymy fundusze, sami wystąpić z własną inicjatywą. Ale po co przedłużać procedury, jeśli prawo dopuszcza szybsze rozwiązania? Tym bardziej że miasto stara się sprzyjać inwestorom.

Wiceprezydent dodaje, że obiekty sportowo-rekreacyjne, które powstaną na Podolszycach Północ, wpisują się w plan zagospodarowania przestrzennego tego osiedla. W dodatku, zgodnie z umową dzierżawy, inwestorzy będą zobligowani do współpracy z płockimi szkołami (uczniowie skorzystają z obiektów albo za darmo, albo za niewielką opłatą). A dlaczego nieznana jest stawka dzierżawy? - Nie można było wprowadzać takich ustaleń, dopóki rada miasta nie przyjęła projektu uchwały - odpowiada Tomasz Kolczyński.

A skąd pomysł, żeby w Płocku budować korty tenisowe, boiska do squasha i minigolfa? - 1,5 roku temu skończyłem karierę sportową i zacząłem się zastanawiać nad tym, co dalej - opowiada Bogdan Zalewski. - Wspólnie z kolegą postanowiliśmy zainwestować właśnie w obiekty rekreacyjno-sportowe. W mieście jest nisza, jeśli chodzi o takie obiekty, więc płocczanie powinni chętnie z tego korzystać. W tej chwili czekamy na projekt koncepcyjny, który przygotowują nam specjaliści. Jeśli załatwimy wszystkie formalności, to ruszymy z budową.

Zobacz także