Nowelizacja prawa zamówień publicznych może doprowadzić do nadużyć?

07.03.2011 , aktualizacja: 07.03.2011 10:10
A A A
Przyjęta przez Sejm pod koniec lutego nowelizacja prawa zamówień publicznych daje zamawiającemu możliwość wykluczenia wykonawcy z przetargów na trzy lata bez orzeczenia sądu. - W Polsce jeszcze chyba nie dorośliśmy do tego, aby dawać urzędnikom tak rygorystyczne narzędzia - powiedział portalowi wnp.pl dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych, Adrian Furgalski.
Przygotowana przez posłów PO nowelizacja przewiduje dodatkową podstawę wykluczenia wykonawcy z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, w związku z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem przez niego zamówienia publicznego.

Według obecnych przepisów, zamawiający wyklucza z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego przedsiębiorców, którzy nierzetelnie wykonując zamówienie wyrządzili szkodę zamawiającemu. Szkoda musi być potwierdzona orzeczeniem sądu, które uprawomocniło się w terminie trzech lat przed wszczęciem postępowania.

Zgodnie z wprowadzoną regulacją, zamawiający będzie mógł wykluczyć wykonawcę, z którym wiązała go umowa w sprawie realizacji zamówienia publicznego, jeżeli z winy wykonawcy zamawiający był zmuszony rozwiązać, wypowiedzieć, albo odstąpić od umowy, a wartość niezrealizowanego zamówienia wyniosła, co najmniej 5 proc. wartości umowy. Orzeczenie sądu nie będzie konieczne. (Czytaj więcej: Nierzetelny wykonawca zostanie wykluczony z zamówień publicznych)

Ustawa trafi teraz do Senatu. Nowy przepis ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Adrian Furgalski przypomniał, że zmiany w prawie przygotowano na kanwie konfliktów związanych z budową odcinków autostrad A1 i A4.

W pierwszym przypadku chodzi o wykluczenie Alpine Bau z budowy autostrady A1 na odcinku Świerklany-Gorzyczki w grudniu 2009 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad jako powód podawała niewielkie zaawansowanie robót. Pierwotnie ta część autostrady A1 miała powstać do sierpnia 2010 r. Pół roku później Alpine Bau ponownie wygrało - dzięki najtańszej ofercie - zorganizowany przez GDDKiA przetarg na ten odcinek trasy. Niedawno firma poinformowała, że będzie domagała się od zarządcy dróg 1,1 mld zł odszkodowania za niezasadne wyrzucenie z placu budowy.

Natomiast w ubiegłym miesiącu rozgorzał konflikt pomiędzy GDDKiA a konsorcjum NDI i SB Granit. Wykonawca blisko 21-kilometrowego odcinka autostrady A4 między Brzeskiem a Wierzchosławicami w Małopolsce chciał odstąpić od umowy, tłumacząc się zaległościami finansowymi ze strony GDDKiA. Konsorcjum przyznało się również do opóźnień w realizacji zlecenia, ale w opinii jego przedstawicieli, nie wynikały one z winy wykonawcy, lecz m.in. warunków atmosferycznych czy prac archeologicznych na placu budowy. Generalna Dyrekcja postanowiła rozwiązać kontrakt z winy wykonawcy ze względu na wielomiesięczne opóźnienia w jego realizacji.

- Jeśli wykonawca rzeczywiście zawinił, to istnieje ryzyko, że może popełniać błędy również przy innych inwestycjach. Jednak jest jeszcze druga możliwości. Arbitralne wykluczanie przez zamawiającego - w tym przypadku GDDKiA - może być niebezpieczne. Wskazuje na to chociażby historia z Alpine Bau, która jest coraz mniej przejrzysta i coraz mniej wskazuje na racje GDDKiA w tym sporze - powiedział Furgalski.

- Dlatego jest to dziwne, że rząd poparł tę nowelizację, bo może ona dawać pole do korupcji czy stosowania nacisku na zleceniobiorców. Wykonawca może być postawiony w takiej sytuacji: jeśli mi nie ustąpisz, to ja cię wyrzucę z budowy. Przez trzy lata będziesz siedział na ławce karnej, a może przez ten czas w ogóle zbankrutujesz. Nawet jeśli później okaże się, że miałeś rację, to i tak nie będzie ci się to opłacało, bo na odszkodowanie od państwa poczekasz 4-5 lat - wskazał. - Byłoby dobrze, gdyby Senat zwrócił uwagę na te zmiany, bo w Polsce jeszcze chyba nie dorośliśmy do tego, aby dawać urzędnikom tak rygorystyczne narzędzia - wyjaśnił Furgalski.

O nowelizacji prawa zamówień publicznych mówił portalowi wnp.pl pod koniec lutego również prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, Wojciech Malusi.

- Coś w tym zakresie musi być w końcu zrobione, aby nie dochodziło do takich przypadków jak na budowie odcinka A1, gdzie wyrzucone z placu budowy Alpine Bau, wróciło tam wraz nowym przetargiem - mówił Malusi.

Podkreślał wówczas, że zmiany w prawie zamówień publicznych powinny także, wzorem rozwiązań niemieckich, dotyczyć wprowadzenia prekwalifikacji, które weryfikowałyby zdolności wykonawcze firm ubiegających o zamówienia publiczne.

Tomasz Elżbieciak