Partnerzy serwisu:
Wygrywający publiczne przetargi InPost zatrudnia na etacie tylko 7 proc. pracowników. Poczta Polska - aż 98 proc. Czy w przetargach powinno się premiować firmy zatrudniające na etat?

Padła jedna z większych tajemnic InPostu. Firma zdecydowanie odmawiała podania informacji, ile osób zatrudnia na śmieciówkach, a ile na etacie. Zasłaniała się tajemnicą handlową. Teraz zdradziła swój sekret. Zrobiła to w formularzu ofertowym na usługi pocztowe dla burmistrza Kraśnika.

Sam przetarg z punktu widzenia branży jest niewielki. Chodzi o ćwierć miliona złotych. Jego kryteria były nietypowe. Oprócz ceny (96 proc.) i możliwości śledzenia przesyłek (2 proc.) urząd miasta brał pod uwagę "procentową liczbę osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę (2 proc.).

InPost zadeklarował więc, że "procentowa liczba zatrudnionych u Wykonawcy na podstawie umowy o pracę, w przeliczeniu na pełnozatrudnionych, według stanu na dzień 1 lutego 2015 r. w stosunku do liczby wszystkich zatrudnionych osób u Wykonawcy wynosi 7 proc.".

Dla porównania - konkurent InPostu, czyli Poczta Polska, zatrudnia na etatach ponad 98 proc. pracowników.

Czy w publicznych przetargach należy zwracać uwagę na to, kto zatrudnia na etacie, a kto na śmieciówce?

Zatrudniasz na śmieciówce? Odpadasz

Dylemat ten jest szczególnie istotny w przypadku branży pocztowej, gdzie państwowa (Poczta Polska) i prywatna konkurencja (InPost) ciągle rywalizują o publiczne kontrakty. InPost dostarcza już m.in. listy z sądów, a niedawno wygrał przetarg na obsługę listów dla rządu - tu Poczta się odwołuje i sprawa jest w toku.

- To jest fundamentalne pytanie, bo określa, w jakim kierunku zmierzamy jako państwo. Czy my jako kraj mamy jakieś zobowiązania względem obywateli? Czy powinniśmy promować jakieś postawy? - pyta Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Pracowników Poczty Polskiej.

Związki zawodowe od lat postulują, aby w przetargach publicznych był wymóg wybierania firm zatrudniających ludzi na umowę o pracę przynajmniej na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Jeżeli ktoś zatrudnia na śmieciówce, powinien odpaść. Nasz rynek pracy - według związków - jest bardzo elastyczny, bo właśnie śmieciowy. Na umowach cywilnoprawnych może pracować nawet 1,6 mln Polaków. Ich liczba jednak w ostatnich latach bardzo szybko rośnie.

Publiczne pieniądze w publicznych przetargach powinny wpływać na poprawę tej sytuacji. Przetargi, w których jest wymóg zatrudniania na etatach, powodują w końcu wpływy do budżetu i ZUS, którego deficyt sięga co roku kilkudziesięciu miliardów złotych.

Nowicki właśnie obliczył, że z tytułu różnych podatków Poczta Polska wpłaca co roku do budżetu 2,5 mld zł zł. - Nasz konkurent nawet jak płaci jakieś podatki, to nie wiadomo gdzie - zarzuca związkowiec.

Integer.pl, czyli właściciel InPostu, faktycznie kontrolowany jest przez A&R Investments Limited z siedzibą w Sliema (Malta) oraz L.S.S. Holdings Ltd. z siedzibą w Nikozji (Cypr). Jednak spółka zarzeka się, że wszystkie podatki płaci w Polsce.

- Dane z przetargu w Kraśniku nie są poprawne, faktyczna proporcja osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę w InPost do ogółu zatrudnionych jest wielokrotnie większa i ulega systematycznemu zwiększaniu - twierdzi Sebastian Anioł, prezes InPostu. Nie wyjaśnia jednak, skąd się w formularzu ofertowym wzięło 7 proc.

Nie tylko cena

Zasadę, że cena przestaje być wyłącznym kryterium rozstrzygania przetargów, wprowadziła w połowie października ubiegłego roku nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych. Anioł zwraca jednak uwagę, że urząd miejski źle sformułował zapisy przetargu.

"Kryterium oceny złożonych ofert polegające na weryfikacji łącznej liczby etatów w przedsiębiorstwie jest nie tylko niezgodne z zapisami ustawy Prawo zamówień publicznych po nowelizacji, ale także sprzeczne z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Intencją Ustawodawcy było, by Wykonawca zatrudniał pracowników na umowę o pracę do wykonania danego zamówienia, a nie analiza całości zatrudnienia w danym przedsiębiorstwie. Dlatego podobne zapisy w SIWZ nie powinny być powielane w kolejnych przetargach, gdyż utrwalają one patologie na rynku zamówień publicznych i de facto utrzymują dyktat najniższej ceny" - przekonuje w stanowisku przesłanym do "Wyborczej" Anioł.

Przetarg w Kraśniku wygrała Poczta Polska. InPost się od niego nie odwoływał.

Zobacz też: BizSylwetki. Ma 36 lat i jest milionerem. Rzucił wyzwanie Poczcie, teraz podbija Europę

  • OPZZ lobuje za Pocztą Polską. Bo zatrudnia na umowy o pracę

    Aleksandra Gruszczyńska
    Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych lobbuje, by przetarg na realizację powszechnych usług pocztowych wygrał państwowy operator. Ich zdaniem przy rozstrzyganiu konkursu powinno się brać pod uwagę kryteria społeczne, np. zatrudnianie na umowę o pracę. Jeśli przetarg wygra prywatny operator, Poczta Polska zwolni nawet połowę pracowników - alarmuje OPZZ.