Partnerzy serwisu:

Według najnowszych danych BIG InfoMonitor w rejestrze dłużników figuruje już blisko 132 tys. osób, które zalegają z opłatami za przejazdy komunikacją miejską. Ich łączny dług przekroczył 206 mln zł, a przeciętne zadłużenie na osobę wynosi 1567 zł.

W bazie dłużników BIG InfoMonitor jest już obecnie blisko 132 tys. osób, które znalazły się tam z powodu jazdy bez ważnego biletu. Ich łączny dług zbliża się do 207 mln zł. To kwota, która pozwoliłaby na zakup niemal 70 nowoczesnych autobusów elektrycznych. 

Kluczowe dane z raportu: BIG InfoMonitor

  • Łączna wartość zaległych zobowiązań z tytułu jazdy bez biletu w Polsce wyniosła na koniec maja około 206,7 mln zł.
  • W bazie BIG InfoMonitor widnieje obecnie blisko 132 tys. osób zalegających z opłatami za przejazdy komunikacją publiczną.
  • Średnia wartość zaległości z tego tytułu wynosi 1567 zł.
  • Niechlubnym liderem zestawienia jest województwo łódzkie, w którym zaległy dług gapowiczów wynosi ponad 76 mln zł, a średnia zaległość przypadająca na jedną osobę 1801 zł.

Dane pokazują, że problem nie sprowadza się do pojedynczych przypadków. Znaczną część zadłużenia tworzą osoby, które regularnie korzystają z komunikacji publicznej bez biletu i traktują to jako sposób na ograniczenie wydatków. Część z nich posiada również inne zobowiązania, np. nieopłacone rachunki za media, telefon, czynsz czy alimenty, co dodatkowo może utrudniać terminową spłatę kar za brak biletu.

Najwięcej dłużników jest na północy Polski

Problem jazdy na gapę nie rozkłada się równomiernie. Mapa zaległości wyraźnie wskazuje na centralną i północną część kraju jako obszary najwyższego ryzyka dla miejskich spółek przewozowych. Liderem tego niechlubnego zestawienia pozostaje województwo łódzkie. Odnotowano tam ponad 42 tys. dłużników, których łączne zaległości wynoszą 76 mln zł. Oznacza to, że ponad jedna trzecia całego ogólnopolskiego zadłużenia z tego tytułu przypada wyłącznie na ten jeden region. Na drugim miejscu plasuje się województwo mazowieckie, gdzie niemal 27 tys. osób wygenerowało blisko 40 mln zł długu. Trzecią pozycję zajmuje województwo pomorskie z kwotą przekraczającą 22,3 mln zł i ponad 14,4 tys. gapowiczów.

Śląsk i Wielkopolska, mimo funkcjonowania dużych aglomeracji miejskich, utrzymują zadłużenie na umiarkowanym poziomie. Prawdziwą "zieloną wyspą" na mapie długów z tytułu braku ważnego biletu są jednak województwa opolskie oraz podkarpackie. W obu tych regionach liczba pasażerów z zaległościami wynosi zaledwie 1,3 tys. osób. Łączna kwota nieopłaconych kar nie przekracza nawet 2 mln złotych na województwo.

- Skala różnic między tymi regionami a województwami Łódzkim i Mazowieckim pokazuje, jak odmienne są etyczne standardy płatnicze, ale i podejście samych zarządzających transportem miejskim do odzyskiwania nieopłaconych kar za jazdę bez biletu - podkreśla Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Dodaje, że w praktyce nie chodzi wyłącznie o sam poziom zadłużenia czy skłonność pasażerów do regulowania opłat karnych, lecz o cały model zarządzania wierzytelnościami: od szybkości podejmowania działań, przez wykorzystanie narzędzi takich jak wysyłka wezwań do zapłaty, wpisy do rejestru dłużników, aż po stopień automatyzacji procesów i współpracę z wyspecjalizowanymi podmiotami. Regiony osiągające lepsze wyniki odzysku zwykle stosują bardziej konsekwentne podejście, w którym działania informacyjne, prewencyjne i windykacyjne są spójne i rozpoczynają się na wczesnym etapie.

Od jednorazowej kary do długu nie do spłacenia

Statystyczny polski gapowicz ma obecnie do oddania aż 1567 zł. To kwota znacznie przewyższająca wartość standardowego mandatu wystawianego podczas kontroli. Najwyższe średnie obciążenie notuje się ponownie w województwie łódzkim, gdzie na jedną osobę przypada 1801 zł. długu. Tuż za nim plasują się bezpośrednio ściany wschodniej. W województwie lubelskim przeciętny dług wynosi 1697 zł, a w województwie podlaskim 1606 zł.

Niższe kwoty wykazują mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego oraz Dolnego Śląska, gdzie uśrednione zaległości wynoszą odpowiednio 1268 zł i 1311 zł.

- Utrzymywanie się średniego zadłużenia na tak wysokim poziomie to dowód na to, że pasażerowie wpadają w klasyczną pułapkę. Niezapłacona kara podstawowa błyskawicznie obrasta w odsetki ustawowe, koszty upomnień oraz opłaty windykacyjne. Dodatkowo istnieje ryzyko, że w domowych budżetach, w których często brakuje głębszych rezerw finansowych, tego typu zobowiązania mogą być odkładane na dno szuflady – wskazuje Paweł Szarkowski.

Wbrew pozorom, większość gapowiczów to wcale nie uczniowie czy studenci. Najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku 35-44 lata, których w bazie BIG InfoMonitor widnieje blisko 40 tys. Problem dotyczy przede wszystkim osób dorosłych, aktywnych zawodowo.

Po wakacjach rośnie liczba długów za przejazdy na gapę

Wakacje i sezon urlopowy wcale nie minimalizują liczby gapowiczów korzystających z transportu miejskiego. Od dwóch lat zarówno liczba dłużników, jak i łączna kwota zaległości osób niepłacących za przejazdy wyraźnie wzrastają w październiku i listopadzie. Przed dokonaniem wpisu musi zostać wysłane listem poleconym, ustawowe wezwanie do zapłaty. Jeśli dług nie zostanie spłacony w ciągu 30 dni od wysłania wezwania, zarządca transportu miejskiego może dokonać wpisu do rejestru.

- Niesolidni dłużnicy nierzadko zakładają, że niezapłacone kary za przejazdy z czasem same znikną lub ulegną przedawnieniu. Należy jednak pamiętać, że wpis w rejestrze pociąga za sobą realne konsekwencje. Dłużnik może spotkać się z odmową zakupu sprzętu na raty, odrzuceniem wniosku o abonament telekomunikacyjny czy kredyt w banku. Wakacje to dobry moment na weryfikację swoich zobowiązań w BIG i uregulowanie zapomnianych zaległości, by uniknąć jesienią przykrych niespodzianek – przekonuje Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.