Partnerzy serwisu:

Mimo wieloletniej dyskusji o przyszłości zakazu handlu w niedziele więcej Polaków opowiada się za jego utrzymaniem niż likwidacją. Jednocześnie ponad połowa zwolenników obecnych przepisów przyznaje, że w ostatnich miesiącach robiła zakupy w niedziele niehandlowe. Takie wnioski płyną z badania firmy Europion Polska.

Według badania 48 proc. respondentów chce utrzymania zakazu handlu w obecnej lub nawet bardziej restrykcyjnej formie. Z kolei całkowitego zniesienia ograniczeń oczekuje 31 proc. badanych, a 21 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Oznacza to przewagę zwolenników utrzymania zakazu o 17 punktów procentowych.

Więcej niż połowa ankietowanych zrobiła zakupy w niedzielę

Autorzy badania zwracają jednak uwagę na pozorny paradoks. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zakupy spożywcze w niedzielę niehandlową zrobiło 56 proc. wszystkich ankietowanych. Wśród osób popierających utrzymanie zakazu odsetek ten wyniósł 54 proc., natomiast w grupie przeciwników zakazu sięgnął 71 proc.

Najczęściej zakupy były robione w sklepach prowadzonych przez właścicieli. Taką odpowiedź wskazało 50 proc. respondentów. Sklepy działające na dworcach, lotniskach i w galeriach handlowych wybrało 7 proc. badanych, stacje paliw 6 proc., a dostawy zamawiane przez aplikacje 5 proc. respondentów. 

Badanie pokazuje także, że Polacy nie mają jednoznacznej opinii na temat nowych form zakupów realizowanych za pośrednictwem aplikacji dostawczych. Na pytanie, czy jest to obejście zakazu handlu, 16 proc. odpowiedziało twierdząco, a 19 proc. uznało taką usługę za normalną formę zakupów. Najwięcej respondentów, bo 21 proc., wskazało jednak, że ocena zależy od tego, czy w realizację zamówienia zaangażowani są pracownicy sklepu. 

Ankietowanych zapytano również o wybór między wolną niedzielą dla pracowników handlu a możliwością zrobienia zakupów w dowolnym czasie. Wolną niedzielę wskazało 36 proc. badanych, możliwość zakupów 20 proc., natomiast 33 proc. uznało, że oba cele można pogodzić.

Badanie przeprowadzono w październiku 2026 roku metodą CAWI na reprezentatywnej próbie 1120 dorosłych mieszkańców Polski. Autorzy podkreślają, że analizowano deklarowane opinie i zachowania respondentów, a nie rzeczywiste dane dotyczące handlu czy zgodności poszczególnych praktyk z przepisami.

Historia zakazu handlu

Przypomnijmy: pierwsze poważne dyskusje na temat ograniczenia handlu w niedziele pojawiły się w Polsce już po 2015 roku. Inicjatorami zmian były przede wszystkim związki zawodowe, zwłaszcza NSZZ „Solidarność". Argumentowano, że pracownicy sklepów powinni mieć zagwarantowany dzień wolny podobnie jak osoby zatrudnione w wielu innych branżach.

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta została uchwalona w styczniu 2018 roku. Nie wprowadziła jednak od razu pełnego zakazu. Zdecydowano się na rozwiązanie etapowe. W 2018 roku handel był dozwolony w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca. Rok później liczba niedziel handlowych została ograniczona do jednej, przypadającej na koniec miesiąca.

Przełom nastąpił w 2020 roku, kiedy zaczęły obowiązywać obecne, znacznie bardziej restrykcyjne przepisy. Od tego czasu handel jest dozwolony jedynie w siedem niedziel w roku. Są to przede wszystkim niedziele poprzedzające Boże Narodzenie, Wielkanoc oraz wybrane niedziele przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Od początku funkcjonowania ustawy pojawiały się jednak wyjątki pozwalające na działalność niektórych placówek. Otwarte mogły pozostawać m.in. stacje paliw, apteki, kioski, placówki pocztowe oraz sklepy, w których za ladą stawał właściciel. To właśnie ostatni wyjątek sprawił, że wiele niewielkich sklepów osiedlowych zaczęło funkcjonować także w niedziele niehandlowe.

Z czasem przedsiębiorcy zaczęli wykorzystywać kolejne luki w przepisach. Najgłośniejszym przykładem były sklepy funkcjonujące jako placówki pocztowe. Dzięki współpracy z operatorami przesyłek część dużych sieci mogła prowadzić sprzedaż także w niedziele objęte zakazem. W odpowiedzi Sejm w 2021 roku uszczelnił przepisy, ograniczając możliwość korzystania z tego wyjątku.